Filmowy „Hitman” z 2007 był całkiem niezły, a przy adaptacji „Max Payne” z idiotycznym scenariuszem – wręcz znakomity. Dlatego informacja o jego reboocie jest powodem do zadowolenia, zwłaszcza że odkryto pierwsze zaskakujące karty.

Kiedy powstaje film na podstawie gry, to nie musi on być jej dokładnym odbiciem. Adaptacje rządzą się własnymi prawami i filmowcy przerabiają wszystko wedle własnego uznania. I nikomu nic do tego, ponieważ mają oni takie prawo i wiedzą najlepiej. Kubrick tworząc ekranizację „Mechanicznej pomarańczy” nawiązywał do niej w luźny sposób. Wbrew życzeniu autora oparł adaptację nawet na amerykańskim wydaniu książki pozbawionym ostatniego rozdziału, przez co w znacznej mierze traciła ona pierwotny wydźwięk. Dzięki takim działaniom wyszła jednak bardzo mocna produkcja. Na tyle mocna, że brytyjscy chuligani zafascynowani zdegenerowanymi bohaterami gwałcili i mordowali, co skłoniło twórcę „2001: Odyseja kosmiczna” do jej wycofania.
Robienie filmów na podstawie gier jest samo w sobie marnotrawieniem czasu. Wiadomo, że chodzi o pieniądze, ale gra wideo nigdy nie będzie miała takiego potencjału fabularnego jak książka. Wychodzi więc najczęściej miałkie i nijakie kino – taki też pod wieloma względami był „Hitman”, lecz mimo wszystko oglądało się go przyjemnie. Na jego zrobienie przeznaczono 25 milionów dolarów, a zarobiono prawie 100, co każdego skłoniłoby do dalszego kręcenia interesu.
Nie dziwi więc, że zapowiedziano reboot „Hitmana” o tytule „Agent 47”. Zabraknie w nim Timothy'ego Olyphanta, którego zastąpi doskonale znany ze „Szybkich i wściekłych” Vin Diesel. O, przepraszam, Paul Walker. Nie podobny do łysola IO Interactive (swoją drogą, na Steamie są wszystkie produkcje z Hitmanem, łącznie z pierwszą, najtrudniejszą), aczkolwiek ze zgoloną głową czy bez spokojnie nadaje się na płatnego zabójcę. Za scenariusz odpowiadają Mike Finch (naprawdę fajny „Predators”) i Skip Woods, który napisał skrypt pierwszego filmu z Agentem 47. Reżyserem został natomiast Aleksander Bach – człowiek od robienia reklam, tutaj macie jedną z nich. Po jej obejrzeniu widać, że ewidentnie czuje on materię filmową i na pewno poradzi sobie ze zrobieniem dobrej produkcji. Zdjęcia będą kręcone latem w Berlinie i Singapurze, kiedy Walker będzie wolny po promocji szóstej części „Szybkich i wściekłych”.