Atomowy Sen
Ostatnio zastanawiałem się, co bym zrobił bez biblioteki. Lubię książki i uważam je za raczej stały fragment mojej egzystencji - ciekawsze, grubsze, cieńsze, gorsze, lepsze, ale zawsze są. Nie chcę się dziś rozwodzić nad ich rolą, ale zwrócić uwagę na to, skąd je biorę. Staram się kupować regularnie, ale robię to, można rzec, z przymusu. I nie chodzi o to, że nie mogę sobie na nie pozwolić - po prostu nie lubię tłocznych księgarni. Mogę je niby zamawiać drogą pocztową, co by nawet świetnie współgrało z moim lenistwem, ale z drugiej strony nienawidzę czekać na przesyłki - kolejny zgrzyt. Na szczęście jest lekarstwo na moje bolączki - biblioteka. Akurat mam to szczęście, że w mojej dzielnicy położona w malowniczym parku. Ale o tym innym razem, teraz o jednym z moich wielu zwyczajów, może nawet już nawyków…
