REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Filmy
  3. YouTube
  4. Dzieje się

E.T. wraca w nietypowym krótkometrażowym sequelu. Ta reklama powstała z miłości do oryginału

E.T.” to słynny film science-fiction Stevena Spielberga. Produkcja trafiła na ekrany w 1982 roku, z marszu zaskarbiając sobie serca widzów i krytyków, którzy darzą go dużą estymą. Teraz, po niemal 40 latach od premiery, dostaliśmy nietypowy sequel.

29.11.2019
11:19
E.T - kadr z filmu
REKLAMA
REKLAMA

Wczoraj było amerykańskie Święto Dziękczynienia. To okazja, aby spotkać się z rodziną i wspólnie świętować. Jedną z tradycji jest moment, w którym całe rody zasiadają przed telewizorami, aby obejrzeć specjalną świąteczną paradę. W trakcie wczorajszej transmisji na ekranie w pewnym momencie ukazała się jednak znajoma twarz.

E.T - kadr z reklamy XFinity class="wp-image-349864"

Firma technologiczna XFinity przygotowała bowiem specjalny film krótkometrażowy, opowiadający o powrocie E.T. na Ziemię. Mały kosmita powraca na przedmieścia, aby odwiedzić swojego przyjaciela Elliotta. Co niezwykle ważne – w tę rolę ponownie wcielił się Henry Thomas, znany z występu w filmie Spielberga.

Elliot jest teraz dorosłym mężczyzną z własną rodziną. To właśnie jego dzieci jako pierwsze napotykają małego kosmitę w ogródku za domem.

E.T - kadr z reklamy XFinity class="wp-image-349855"

Nowy materiał, choć jest de facto filmem reklamowym (w krótkim metrażu aż trzykrotnie pojawia się wyraźny product-placement), staje się też swoistym odtworzeniem najsłynniejszych motywów klasycznego filmu. Są Reese's Kisses, choć tu w formie ciasteczek, motyw tęsknoty za domem, czy słynna scena z rowerami.

Miło zaskakuje przede wszystkim dbałość o szczegóły oraz ciekawie odtworzony klimat oryginalnego filmu.

Reklamę wyreżyserował Lance Accord – operator m.in. filmów „Maria Antonina”, czy „Gdzie mieszkają dzikie stwory” – i powstała ona przy pełnej zgodzie Stevena Spielberga oraz z pomocą firmy Legacy Effects. Jak zauważył Henry Thomas, ekranowy Elliott:

Widownia otrzyma wszystko to, czego może oczekiwać od sequelu, bez chaotycznych momentów, które mogłyby zepsuć piękno oryginalnej opowieści i szczególne miejsce, które zajmuje ona w umysłach i sercach odbiorców. To sytuacja, w której są sami wygrani – zdradza aktor.

REKLAMA


Nie wiedzieliśmy, że potrzebujemy sequela „E.T.”, a ten pojawił się znienacka i nie jest nawet takim skokiem na kasę, jakiego moglibyśmy się spodziewać, słysząc słowa: „świąteczna reklama z E.T.”. Widać, że pracowali przy niej ludzie z miłością do oryginału.

Krótki film wydaje się też idealnym formatem dla nowej opowieści.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA