REKLAMA

Grey's Anatomy (Chirurdzy) SE2

Życie lekarza to wieczna mordęga, codzienne wstawanie o nienormalnie wczesnych porach, zarywanie nocy szukając metody wyleczenia pacjenta, trzymanie skalpela każdego dnia i modlenie się w duchu o pomoc Bożą nawet, gdy jest się ateistą. Codzienne zmagania i walki w serialu Grey's Anatomy, nieszczęśliwie przetłumaczonym na polski jako Chirurdzy, są doprawione wścibskimi asystentami, którzy dopiero przygotowują się do swojej służby w medycynie.

Rozrywka Spidersweb
REKLAMA

Historia rozpoczyna się od nowa, choć tym razem jest zdecydowanie barwniejsza, zawiera więcej czarnego humoru i staje się bardziej zawiła i wielowątkowa, co z kolei nie zawsze korzystnie wpływa na odbiór kolejnych odcinków. Zanim przejdę do strony fabularnej, zajmę się tymi mniej ważnymi sprawami. Drugi sezon Chirurgów to aż 27 odcinków przepełnionych medycznym językiem, wieloma ciekawymi operacjami i bardzo rozbudowanym kręgosłupem fabularnym. Ten zaś z odcinka na odcinek zdaje się powiększać o kolejne żebra i tak powstaje cały szkielet wątków pobocznych, bocznych od pobocznych i tych już całkiem ubocznych. Niektóre momenty drugiej serii zdają się być zrobione zupełnie na siłę, wskazują na ewidentny żer reżysera na tych najbardziej emocjonujących lub ciekawych wątkach.

REKLAMA

Sezon drugi Chirurgów obfituje w niesamowicie ciekawe zdarzenia, mieszając w to wszystko nieznane dotąd postacie i czyniąc z nich kolejnych czołowych aktorów tego wielkiego przedstawienia. W poprzedniej części miało się wrażenie, że najważniejszym elementem tej całej układanki jest romans Meredith Grey - która moim zdaniem wcale nie jest taka ładna za jaką w filmie ją uważają ;) - i Derekiem "McDreamy" Shepardem. W sumie, możliwe, że takie złudzenie nie zaistniałoby gdyby tytuł serialu został poprawnie przełożony i brzmiał mniej więcej "Anatomia według Grey". Taki niuans a zupełnie zmieniłby sposób odbierania serialu, ludzie nie nastawialiby się na show medyczne w stylu Ostrego Dyżuru, a historię miłosną, pełną rozterek i rozmyślań, osadzoną w mało romantycznym szpitalu. Ten sezon wnosi pewne zmiany pod tym względem, ale nadal można wyczuć spory nacisk na afery miłosne między stażystami a ich przełożonymi. Do grupy łamiących regulamin dochodzi Dr. Burke ze swoją kochanką i Geogre O'Malley, który znajduje pocieszenie w ramionach Dr. Torres.

Nie wiem czy zauważyliście, pewne ciekawe podobieństwo pomiędzy dwoma kasowymi serialami - opisywanym właśnie Grey's Anatomy i LOST: Zagubieni. W obu produkcjach mamy do czynienia z doktorem neurochirurgii, pracującym w Seattle i posiadającym te samo nazwisko - Shepard. To taka ciekawostka, na którą zwróciłem uwagę już jakiś czas temu, gdy z braku zajęć siedziałem bezczynnie w domu i oglądałem na przemian oba seriale.

Na szczęście to jedyny element, który łączy te dwie produkcje. Gdyby było inaczej, nie wróżyłbym Chirurgom dalszych sukcesów. Lost staje się powoli bardzo mało ciekawym serialem. Zdecydowanie scenarzyści zbyt gmatwają sobie sprawę i z odcinka na odcinek, odnoszę wrażenie, że sami się już w tym gubią i z tego powodu wymyślają jakieś głupie łodzie podwodne czy inne śmieszne rzeczy.

Wracając do tematu; podczas oglądania napotykamy się na kilka takich elementów, które potrafią solidnie przestraszyć widza. I nie chodzi tutaj o strach w najgorszym wydaniu, ale raczej pewnego rodzaju obawę co będzie dalej. Pierwszym takim przełomowym momentem jest odcinek w którym jedna ze stażystek - jaka pominę, aby nie psuć Wam zabawy z oglądania - zakochuje się w swoim pacjencie, chorym na serce mężczyźnie, i z powodu miłości odcina mu kabel zasilający rozrusznik serca, po to, aby znalazł się wyżej na liście czekających na serce do przeszczepu. To wydarzenie okazuje się być tylko pierwszym klockiem domino, skutecznie niszczącym cały sznureczek takich klocuszków. Jedna z najciekawszych postaci, zadufany w sobie i narcystyczny, Preston Burke zostaje postrzelony w ramię tracą przy tym władzę w ręce. Najlepszy neurochirurg na wschodnim wybrzeżu, po ogromnym wysiłku i trudach, doprowadził stan zdrowia Burka do porządku, ale niestety wystąpiły komplikacje. Najlepszy kardiochirurg z ambicjami na szefa oddziału miewa systematyczne spazmy ręki, które uniemożliwiają mu przeprowadzanie operacji. Z dołka w jakim się znalazł wyciąga go Christina zmuszając go do ćwiczenia na kurczakach. Z czasem stają się jednym zespołem, wspólnie przeprowadzają bardzo trudne operacje, gdzie każde kryje drugiego.

McDreamy i Meredith nie mogą powiedzieć, że żyje im się dobrze. W zasadzie odkąd w szpitalu pojawiła się pani Shepard to związek tej dwójki zupełnie się rozpadł. Czerwonowłosa Addison stara się zdobyć powrotem męża, a sponiewierana stażystka, wściekła na cały świat za to co się stało, spotyka kolejnego przystojniaka.

REKLAMA

W sumie o fabule nie ma co mówić, czy w tym wypadku pisać. Zdradzanie szczegółów zawsze psuje frajdę z oglądania. Jak zawsze moją ulubioną postacią zostaje George, zahukany mały miś, który nie wie co z sobą zrobić. Po jego nieudanej próbie z Meredith krząta się tam i z powrotem, co nie przynosi mu żadnego rezultatu. Zresztą aktor wcielający się w tę postać, wykazał się ponownie niesamowitym wyczuciem dobrego aktorstwa. Zagranie takiego bohatera, tak aby mimo nieudolności i praktycznie średniego znaczenia dla przebiegu wydarzeń, nadal pozostawać tym pierwszoplanowym, a już na pewno najbardziej ulubionym przez widzów członkiem medycznego zespołu to nie lada sztuka.

Ostatnio wielko budżetowe filmy robią mniejszą furorę niż dobre seriale, a te pojawiają się jak grzyby po deszczu. W tym roku dostaliśmy kilka, naprawdę solidnie wykonanych opowieści, mniej lub bardziej ciekawych, ale jednak lepszych niż połowa filmów, jakie widziałem w kinach. Taki obrót wydarzeń napawa mnie spokojem i radością, bo jestem pewien, że już niedługo zacznie się czwarty, a potem może i piąty sezon Grey's Anatomy. My na razie musimy się cieszyć tym co mamy, ale jest czym się cieszyć. Drugi sezon to kawał dobrego i przemyślanego scenariusza, świetna gra aktorów i bardzo ciekawa tematyka. Każdemu kto ma dostęp do tych odcinków, polecam, aby po nie sięgnąć i oglądnąć gdy tylko znajdzie wolny czas. Nikt nie pożałuje!

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA