"Więzień nienawiści" oraz "Fanatyk" to dwa niesamowite filmy o neonazistowskich środowiskach i przekonaniach. Do tego solidnego grona ma szansę dołączyć "Imperium" z Danielem Radcliffem w roli głównej.

Muszę przyznać, że lepiej zbudowany, starszy i ogolony niemal na łyso Daniel Radcliffe prezentuje się doskonale jako członek radykalnej grupy neonazistowskiej. Cieszy mnie, że aktorowi udało się wyjść z szuflady Harry’ego Pottera. Dzięki temu poznajemy go w coraz to nowszych kreacjach. Jedną z najciekawszych jest ta z "Imperium".
Daniel Radcliffe w "Imperium" nie będzie zwykłym neonazistą.
Młody mężczyzna to tak naprawdę świeżo upieczony agent federalny Stanów Zjednoczonych, rozpracowujący od środka organizację, która może być zdolna do przeprowadzenia działań terrorystycznych. Uwielbiam takie wątki.
Na ile główny bohater będzie w stanie zszargać własne imię i reputację dla sprawy? Na ile poświęci swoje zasady, kodeks i etykę, aby wpasować się do niebezpiecznej grupy? To wszystko bardzo plastyczny materiał, z którego umiejętny reżyser i scenarzysta może wyrzeźbić coś niesamowitego.
Oglądając pierwszy zwiastun "Imperium", naprawdę mam ochotę pójść na ten film do kina. "Więzień nienawiści" z niesamowitym Edwardem Nortonem oraz "Fanatyk" z udziałem ujmującego, młodego Ryana Goslinga to jedne z moich ulubionych filmów. Jeżeli "Imperium" okaże się chociaż w połowie tak dobre, będę zadowolony.
Światowa premiera filmu "Imperium" będzie miała miejsce już 19 sierpnia 2016 roku.