REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Filmy

Kill Bill w całości, do zobaczenia na VOD

Kill Bill jest przepięknym pokazem kinowej erudycji mistrza. Teraz, kompletna saga Quentina Tarantino o zemście na VOD.pl 

Jeśli nie widziałeś jeszcze tej dwuczęściowej opowieści o zemście, odpowiedź jest prosta: natychmiast leć ją zobaczyć. Jeśli kiedyś ją już widziałeś – powinieneś zobaczyć jeszcze raz. Kill Bill to nie tylko seria świetnie wyreżyserowanych i doskonale napisanych dzieł sztuki, to wręcz fenomen, w pełni pokazujący jak szerokim repertuarem dysponuje Quentin Tarantino jako filmowy erudyta. Jest to także swego rodzaju manifest głoszący co autor kocha i chce oglądać w kinie. Pod wieloma względami, obydwie części wzięte jako całość pozostają jednym z największych osiągnięć reżysera. I ukazuje, jak szybko i zwinnie potrafi wziąć dany podgatunek i równocześnie wznieść go na wyżyny sztuki, jak i wyśmiać jego bardziej kuriozalne elementy. Ta saga jest w takim samym stopniu kolażem przeróżnych filmów akcji z dalekiego wschodu, jak i ich przerażająco celną parodią, filmem o superbohaterce, i ferią przeróżnych kolorów i kształtów. Historia jest tutaj mniej ważna od sposobu jej przedstawienia, a świat tak samo poetycki, kuriozalny, komediowy, jak i poważny. Kill Bill jest jak automaton – wykonana z ogromną precyzją i troską o detale mechaniczna kukiełka, która nie tyle ma zachwycać sama z siebie – co demonstrować umiejętności konstruktora.

07.06.2013
13:00
Kill Bill w całości, do zobaczenia na VOD
REKLAMA
REKLAMA

Film podąża za losami Panny Młodej, która na ślubnym kobiercu zostaje świadkiem masakry dokonanej przez jej dawnych wspólników w zbrodni. Sama, trafia do szpitala w ciężkiej śpiączce. I kiedy budzi się po czterech długich latach, jest zdeterminowana, żeby znaleźć i zabić każdego ze swojego plutonu egzekucyjnego. I każdy z jej przeciwników reprezentuje inny gatunek, podgatunek lub film, któremu Tarantino właśnie planuje oddać hołd. Wbrew popularnej opinii, wymaga to dużo umiejętności, żeby wciąż wyglądać poważnie i groźnie podczas wykonywania groteskowych scen akcji. I Uma Thurman jest bezbłędna – jej rola wypada zupełnie szczerze, bez najmniejszego cienia ironii w emocjonujących scenach, a wystarczająco zabawnie przy mniej poważnych chwilach.

killbill2

Na miłośników japońskich dram, anime, chińskich baletów Kung Fu, czy wszelkich innych orientalnych filmów akcji czeka dosłownie uczta przeróżnych odniesień, akcentów, znajomych strojów czy gościnnych występów. Każdy spisuje się znakomicie. Legendarny Sonny Chiba jako Hattori Hanzo wypada mistycznie i obco, a sam Bill jest najprawdopodobniej najlepszą rolą w zakończonej już karierze Davida Carradine'a. Ale na mnie, największe wrażenie wywołał Gordon Liu w fenomenalnej roli Pai Mei – postaci, która łączy w sobie zarówno czar stereotypowego chińskiego mistrza sztuk walki, jak i brutalność i szowinizm typowego złoczyńcy.

REKLAMA

I choć podzielony na dwie części – jest to jeden film. Nie wyobrażam sobie wycięcia z niego jakiejkolwiek sceny. Co jest odrobinę dziwne, przynajmniej dla mnie to rozłożenie akcji. Bo większość z niej ma miejsce w pierwszej części, a druga jest niemal wyłącznie wyjaśnieniem motywów, monologami i dialogami. Obie są dobre, ale słyszałem wiele głosów, że taki montaż może być odrobinę męczący. To właściwie jedyna wada, jaka przychodzi mi do głowy, biorąc pod uwagę oczywistą konwencję przyjętą przez reżysera. Czy naprawdę muszę zachęcać do tego filmu goręcej? Za kilka złociszy na VOD.pl dostajesz możliwość zobaczenia tego kawałka historii kina. Zdecydowanie warto - gdyż Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno... jak mówi stare, klingońskie przysłowie.

I Kill Bill jest jednym z wielu duopaków przygotowanych przez serwis – a wśród nich takie cymesy jak  Pulp Fiction i Jackie Brown, Clerks i W pogoni za Amy i wiele innych zestawów (możesz też liczyć na Małych Agentów... z jakiegoś powodu).

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA