REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Filmy

McKellen: Odegrać życie to pełen uroku dokument o życiu aktorskiego czarodzieja – recenzja

Najnowsza propozycja HBO to film "McKellen: Odegrać życie", w którym uwielbiany na całym świecie aktor opowiada o życiu i rolach. Przyjemny to seans, choć zdecydowanie za krótki.

23.11.2018
21:00
mckellen odegrac zycie hbo
REKLAMA
REKLAMA

"Próbuję podsumować swoje życie, ale nie potrafię" – mówi na samym wstępie Ian McKellen. I rzeczywiście, mówienie o sobie i swoim życiu, szczególnie jeśli było długie i interesujące, to nigdy nie jest łatwe zadanie. Tym bardziej, jeśli jest się Ianem McKellenem. Urodzony 25 maja 1939 roku aktor za niedługo skończy 80 lat. Za sobą więc już w tej chwili ma bogaty życiorys. Ten  bogaty jest w dramatyczne zwroty akcji, problemy, walkę o akceptację swojej seksualności i prawa osób homoseksualnych, ale wypełnia go także wspaniała kariera aktorska. Aktor z początku występował na deskach teatru, by potem osiągnąć status gwiazdy filmowej.

Format, jaki obrali sobie twórcy "McKellen: Odegrać życie",  jest bajecznie prosty. Narratorem jest tu sam Ian McKellen.

To on opowiada nam o życiu, dzieciństwie, pierwszych homoseksualnych fascynacjach, śmierci matki w młodym wieku, relacjach z ojcem. Jest w tym wszystkim tyleż samo szczery co ujmująco zabawny, niczym miły wujaszek, który przy herbatce i ciastkach próbuje zająć nas swoją historią. Chwilami tak, jakby snuł niemalże dickensowską bajkę. Jest w niej więc miejsce i na dramaty, i na momenty zabawne.

Kilka wydarzeń z jego dzieciństwa i młodości postanowiono zainscenizować z udziałem młodych aktorów wcielających się w McKellena dla ubarwienia dokumentu, tak by nie serwować widzom w pierwszym akcie monotonnych scen z mówiącym staruszkiem. Choć dla mnie, i jak sądzę dla większości fanów jego aktorskiego talentu, i tak najciekawsze będą prawdziwe archiwalne nagrania z jego występów w teatrze z czasów, gdy dopiero zaczynał prawdziwą karierę.

Większość świata poznała McKellena, gdy młode lata miał już dawno za sobą. Jego pierwsze filmowe role, które zaczęły zwracać uwagę, m.in. w filmach Bogowie i potwory bądź Ryszard III miały miejsce w drugiej połowie lat 90. Ian McKellen był już wtedy grubo po 50-tce. A globalną gwiazdą stał się jeszcze później, już w XXI wieku, za sprawą kultowych ról Magneto oraz Gandalfa.

"McKellen: Odegrać życie" przypomina, wręcz uświadamia, skąd wziął się tak naprawdę Ian McKellen.

Aktor otwiera się przed publicznością, mówiąc wprost, że bycie gejem w latach 40. i 50. w Wielkiej Brytanii nie było łatwe. Jego stłumiona seksualność zaważyła na relacjach z rodziną, ale też pchnęła w stronę aktorstwa właśnie. To w teatrze McKellen mógł odsunąć swoje problemy i wejść w życie innych postaci, których emocji już nikt nie blokował. Oglądamy więc jego narastające sukcesy w życiu zawodowym, powiększającą się renomę w świecie międzynarodowego środowiska aktorskiego. Widzimy jak staje się też ikoną walki o prawa homoseksualistów, która to na długo przed premierą "X-Menów" uczyniła go słynną postacią.

I choć nie sądzę by "McKellen: Odegrać życie" pominął jakiś ważny wątek z życia aktora, to ze względu na swój krótki czas trwania filmu (niecałe 90 minut) mam poczucie niedosytu. Niby pokazano w nim wszystko co należy, powiedziano wystarczająco, a mimo to zabrakło mi w tym wszystkim głębi. Tak jakby twórcy postanowili trochę bezrefleksyjnie zaprezentować najważniejsze wątki z życia prawie 80-letniego wybitnego aktora.

Zabrakło mi tu więcej opowieści o kulisach teatralnego życia McKellena. Może jakichś dłuższych fragmentów monologów w jego wykonaniu.

Nie zaszkodziłoby również zajrzeć na plany najbardziej znanych filmów, w których zagrał, posłuchać anegdot z planów "Władcy Pierścieni" czy choćby Ryszarda III albo "Bogów i potworów" itp. Tym bardziej, że McKellen wspaniale opowiada.

Przez cały seans "McKellen: Odegrać życie" miałem wrażenie, że oglądam pospiesznie skręcony wywiad z aktorem, który powstał głównie po to, by mieć co pokazywać ludziom, gdy ten już odejdzie z tego świata. A jak wyjawia nam na sam koniec McKellen, o śmierci myśli codziennie i zaplanował już nawet swój pogrzeb.

REKLAMA

Cóż, pewnie siłą rzeczy po bardziej pogłębiony portret jego życia będę musiał sięgnąć do literatury. Tym niemniej, sam dokument jak najbardziej polecam. To pełna uroku opowieść o pasji i życiu aktora, które wcale nie należy do łatwych. I, jak pokazuje przykład McKellena do gwiazdorstwa prowadzi rzadko, a jeśli już to czasem w dość nieoczekiwanym momencie i okolicznościach.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA