Wczoraj premierę miała nowa płyta Olivii Anny Livki, niemieckiej piosenkarki o polskich korzeniach. "Strangelivv" to drugi z kolei krążek artystki, która trzy lata temu, bo w roku 2012, zadebiutowała albumem "The Name of This Girl Is". Jakiś czas temu mogliśmy posłuchać kawałka Geek Power, promującego "Strangelivv". Ten, jak cała płyta, dawał niezłego kopa.

Działalność artystyczna Olivii Anny Livki, która - dodajmy - jest prawdziwym człowiekiem orkiestrą, bo sama pisze swoje teksty, śpiewa, gra na instrumentach, a zdarza się, że produkuje teledyski do własnych utworów, zachwyca. Zarówno kawałki z ostatniej płyty, jak i te z najnowszej są pełne pozytywnej energii. Jej muzyka to mieszanka różnych stylów.
Usłyszeć tu możemy wpływy rocka psychodelicznego, grunge'u, trip-hopu i folku. "Strangelivv" jest wybuchowy.
Utworami, które odzwierciedlają to, co najbardziej lubię w twórczości tej młodej, ale bardzo dojrzałej muzycznie piosenkarki, są Enter, Geek Power, H-Bomb. Czuć w nich prawdziwego ducha Livki. Ten duch jest trochę nieokrzesany. Wyzwolony, tak jak jej muzyka, która przekracza wszelkie bariery. Jest eksperymentem, połączeniem różnych światów, który w efekcie tworzy własny, niesamowity i jedyny w swoim rodzaju.
Kawałkami wartymi zapamiętania są też Graduation Day, Sheldon Cooper - One, Free World, Subways. Godny uwagi, choć nieco różniący się od przyjętej stylistyki jest utwór Kathleen. Podoba mi się Olivia Anna Livki w wersji przygaszonej, ale to numery, w których jest nieokiełznana i niepokorna trafiają do mnie najbardziej, tak jak w przypadku poprzedniego krążka, Abby Abby!.
Na "Strangelivv" nie znalazłam jeszcze żadnego utworu, który zdetronizowałby wspomniany kawałek, ale całość jest naprawdę bardzo dobra. To płyta, do której będzie i chce się wracać.
Idealna na tę porę, na długą, szaloną podróż, w której towarzyszyć będzie nam nieskrępowana Livki. Artystka, podobnie jak Mela Koteluk, powinna już zapomnieć o porównywaniu do innych twórców. Obie stworzyły własny styl, który będzie drogowskazem dla przyszłych pokoleń. Za kilka lat to z Koteluk i Livki zestawiani będą młodsi twórcy.