Od czasu pierwszej części Szybkich i wściekłych minęło siedemnaście lat i siedem kolejnych filmów z serii. Rob Cohen, który rozpoczął cały cykl, ma najwyraźniej ochotę również na jego zakończenie. Pod warunkiem, że Universal komukolwiek na to pozwoli.
Znany z filmów xXx i Mumia: Grobowiec smoka Cohen promuje właśnie swoje nowe dzieło pt. Huragan. Fabuła filmu toczyć się będzie wokół grupy złodziei, którzy spróbują dokonać napadu na mennicę narodową Stanów Zjednoczonych podczas tytułowego huraganu. Reżyser w wywiadzie dla portalu ScreenCrush zdradził jednak, że prywatnie interesuje go inny skarb. Chciałby wrócić do serii Szybcy i wściekli.
Historia bohaterów stworzonych przez Cohena ewoluowała w ciągu lat. Uniwersum Szybkich i wściekłych jest już większe niż ktokolwiek mógł się spodziewać w 2001 roku. Fast & Furious dawno przestało być tylko serią o wyścigach samochodowych. Kolejne filmy serii łączyły w sobie wątki sensacyjne, wyścigi samochodowe i kryminalne intrygi.
To wielomilionowe przedsiębiorstwo kina akcji, które zdetronizowało poprzedniego króla wybuchów i efektownych rozwałek - Michaela Baya. Nie tylko przyciąga największe gwiazdy, ale również pozwala się wypromować (skorzystała na tym choćby Gal Gadot). A przecież oprócz dalszych kontynuacji, planowany jest również spin-off z udziałem Dwayne'a "The Rock" Johnsona i Jasona Stathama.
Studio Universal na ten moment nie planuje rozstania z serią Szybcy i wściekli.
I nie zmieni się to, dopóki ta będzie przynosić zyski. Między aktorami grającymi w serii dochodzi co prawda, do medialnych przepychanek, ale nie są to konflikty, które zmuszałyby do zamknięcia franczyzy.
A nawet jeśli Fast & Furious miałoby się kiedykolwiek zakończyć, to nie ma pewności, że Universal zawierzy właśnie Cohenowi. Tym bardziej, że w ostatnich latach reżyser nie ma najlepszej passy. Cohenowi nikt nie broni jednak marzyć i chwalić własnych osiągnięć: