"Tajemnice lasu", czyli baśń z niecodziennym morałem. Recenzja sPlay
To mogła być naprawdę udana historia, jest w niej bowiem wszystko to, co trzeba, by zainteresować widza. Są książę, a nawet dwóch, biedne dziewczyny, których życie rychło ma zostać odmienione, klątwa, którą trzeba odczarować i zła wiedźma, która w istocie jest po prostu nieszczęśliwą, samotną kobietą. Rob Marshall, reżyser "Tajemnic lasu", skądinąd mający na swoim koncie udane produkcje, takie jak "Wyznania gejszy" czy "Chicago", nie udźwignął jednak jej ciężaru. Broadwayowski musical na ekranie nie urzeka, a zwyczajnie zaczyna męczyć.

REKLAMA

