Wyliczanka - zbrodnia prawie doskonała z liczbami w tle
Pomyśl jakąś liczbę od 1 do 1000, pierwszą, jaka Ci przyjdzie do głowy. Pomyślałeś? I nic się nie wydarzyło? Miałeś więc zdecydowanie więcej szczęścia, niż Mark Mellery.
Właśnie tak zaczyna się powieść Johna Verdona - od jednej, z pozoru niewinnej cyfry. Wspomniany już mężczyzna o bujnej alkoholowej przeszłości, Mark, dostaje dwa tajemnicze listy. W jednym z nich zostaje poproszony o wymyślenie dowolnej liczby. Drugi sprawia, że adresat dochodzi do wniosku, że ktoś czyta w jego myślach. Czy na ów wniosek wpływ mają opary minionych trunków, nie wiadomo. Na bohatera pada blady strach - przekonanie, że ktoś zna go na tyle dobrze, by bez trudu przewidzieć treść i kierunek jego rozumowania jest przerażająca. Niezdolny do zignorowania anonimowych wiadomości, z narastającą niepewnością, zwraca się po pomoc do dawnego kolegi, teraz już emerytowanego detektywa, Dave'a Gurneya.




















