REKLAMA

Ponad milion widzów widziało „Zimną wojnę” w polskich kinach. Film radzi sobie też zagranicą

Magiczna bariera została przekroczona. Wynik robi wrażenie i to oczywiście sukces, ale obraz Pawła Pawlikowskiego potrzebował na to dużo więcej czasu niż inne rodzime produkcje.

zimna wojna milion widzów w polsce
REKLAMA
REKLAMA

Oczywiście mamy do czynienia ze specyficznym przypadkiem. Na kino artystyczne Polacy wybierają się dużo rzadziej, niż na typowo rozrywkowe produkcje. Jednak i tak nie ma na co narzekać. Pod koniec 2018 roku PISF informował, że film Pawlikowskiego widziało 945 tys. widzów. Teraz, przed oscarowym rozdaniem, wynik jest jeszcze lepszy, bo mowa dokładnie o 1 002 504 odbiorcach na salach kinowych.

Z drugiej strony, jeżeli przyjrzeć się najlepiej sprzedającym się filmom w polskich kinach w 2018, to „Zimna wojna” znajduje się poza pierwszą dziesiątką. Daleko jej do wyniku „Kleru”, ale to akurat szczególny przypadek. Film z Joanną Kulig musiałby też podwoić swój wynik, aby przebić „Kobiety mafii” czy „Planetę singli 2”.

„Zimna wojna” ma jeszcze szansę na przyciągnięcie kolejnych widzów, ale nie będą to już raczej szczególnie duże liczby. Obraz jest już przecież dostępny w streamingu, a także na nośnikach DVD i Blu-ray. To co mógł zrobić w kinach, już zrobił.

Dystrybuowana przez Kino Świat „Zimna wojna” trafiła na nasze ekrany 8 czerwca 2018. W pierwszy weekend obejrzało ją 85,1 tys. osób.

Po trzech tygodniach od premiery film widziało już ponad 400 tys. widzów. Wynik świetny, bo jak mówiła Ewa Puszczyńska, producentka dzieła, szacowano że już osiągnięcie pułapu 350 tys. widzów będzie powodem do otwierania szampana. „Zimna wojna” ponadto zdeklasowała frekwencyjnie „Idę”. Dzieło z 2014 roku po czterech miesiącach od premiery zobaczyło w Polsce nieporównywalnie mniej odbiorców, bo 120 tys. Film lepiej poradził sobie zagranicą, ot choćby we Francji, ale to już zasługa specyfiki widza znad Sekwany i tradycji tamtejszej kinematografii.

Obecnie na koncie „Zimnej wojny” jest 3,55 mln dol. wpływów za Oceanem.

To wynik gorszy od „Idy”. Poprzedni obraz Pawlikowskiego zarobił za Wielką Wodą 3,8 mln dol. Jednak jego nowe dokonanie depcze po piętach poprzedniemu. Jeżeli „Zimna wojna” dostanie choć jedną statuetkę w nocy z 24 na 25 lutego, to można być pewnym, że te liczby poszybują jeszcze w górę. Wydaje mi się, że nawet i bez wyróżnienia jest spora szansa na co najmniej wyrównanie tych wyników.

REKLAMA

Choć trzeba zauważyć, że obecnie film traci zainteresowanie kinomanów w amerykańskich kinach. Największy wzrost zanotowała tuż przed ogłoszeniem nominacji do Oscarów. Również w weekend po poznaniu produkcji ubiegających się o nagrodę, ludzie tłumnie wybierali się na dzieło Pawlikowskiego. Teraz z kolei wyniki lecą na łeb na szyję, ale mogą jeszcze odbić w górę. Można przyjrzeć im się dokładniej na stronie Box Office Mojo.

91. ceremonia rozdania Oscarów odbędzie się w nocy z 24 na 25 lutego. Wówczas przekonamy się czy „Zimna wojna” zdobędzie nagrodę Akademii.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA