Elantris pokazało mi fantasy z zupełnie innej strony, godzi fanów "Władcy" i "Gry o Tron"
Nie będę ściemniał, w kwestii konsumpcji literatury fantasy jestem zwykłym chłystkiem, w swoim życiu ograniczając się głównie do beletrystyki i często niezbyt udanej literatury z pogranicza Forgotten Realms. Jeszcze w czasach e-zinu Playback jednym z naszych dużych patronatów była jednak właśnie "Elantris" i siłą rzeczy musiałem ją przeczytać, by wiedzieć mniej więcej o co chodzi. I wiecie co? To było genialne!
