REKLAMA

Jeśli nie byliście na Gra o Tron Live Concert Experience, macie czego żałować

Ramin Djawadi odwiedził Łódź z imponującą ekipą. Razem z nimi za pomocą dźwięków, świateł, kolorów i scen serialowych wyczarował potężne, imponujące show. Jeśli nie byliście na Gra o Tron Live Concert Experience, macie czego żałować.

Gra o Tron Live Concert Experience - imponujące show w Łodzi
REKLAMA
REKLAMA

Ramin Djawadi oddaje pałeczkę dyrygencką koledze. Sam staje z przodu sceny z gitarą. Zaczyna grać potężne riffy. Przechodzi dalej, na podest będący przedłużeniem sceny. Stoi na nim samotnie, niczym Slash w teledysku do November rain.

Brakuje tylko długich, kręconych włosów i przedniego nawiewu, który targałby nimi, niczym pustynny wicher.

Gra o Tron Live Concert Experience może nie należy do doświadczeń, które zapamiętuje się na całe życie, ale z pewnością to warte uczestnictwa wydarzenie. Nawet jeśli uważasz, że podczas seansu filmów czy seriali zwracasz uwagę na muzykę, takie koncerty uświadamiają, że nie do końca tak jest.

REKLAMA

Wtorkowy (15.05) koncert w łódzkiej Atlas Arenie, w tym wypadku zbyt wielkiej na to wydarzenie, w telegraficznym skrócie przeprowadził publiczność przez ostatni, siódmy sezon serii Gry o tron. Rozpatrując event w kategorii przypomnienia minionego sezonu przed zbliżającą się, ostatnią już odsłoną, spełnił swoją rolę doskonale. Jeśli zaś chodzi o poziom muzyczny i artystyczny, orkiestra dyrygowana przez Ramina Djawadiego zabrzmiała bardzo dobrze. Choć melomani zapewne wyłapaliby kilka wpadek i niedociągnięć.

Dyrygent, kompozytor muzyki, a czasem także konferansjer w jednej osobie, prowadził swoją drużynę na scenie, przedstawiając słuchaczom kolejne numery z soundtracku Gry o tron. Świetna solistka, imponujący potężny chór, rozbudowana sekcja perkusyjna - to naprawdę robiło wrażenie.

REKLAMA

Wszystko w scenerii przypominającej jeden z mrocznych pałaców w Westeros.

Znawcy kontynentu dostrzegli zapewne o wiele więcej nawiązań do serialowej wersji historii George'a R.R. Martina. Chociażby ubiory muzyków - wspomniana solistka w jednej ze scen ubrana była w czerwoną suknię przywodzącą na myśl szaty Melisandre. W tyle sceny umiejscowiona została mini wersja Żelaznego Tronu. Z jednej strony groza, znana z kadrów serialowych, z drugiej strony festiwal technicznych możliwości koncertowych. Czego tam nie było - mocne punktowe reflektory, podnoszony fragment sceny, a nawet ogniste płomienie, które wybuchały, gdy na telebimie pojawiały się smoki należące do Daenerys.

A propos telebimu - właśnie na nim, do wtóru muzyce, wyświetlane były serialowe fragmenty, dobrane bardzo przekrojowo. Sceny ważnych dyskusji, urozmaicone mocnymi basowymi dźwiękami czy przeciągłymi partiami skrzypiec, wraz ze wzrostem napięcia. Sceny walki, w tym najbardziej widowiskowej w siódmym sezonie bitwy pod Wysogrodem, uwieńczonej galopadą na bębnach i przeszywającymi dźwiękami instrumentów dętych. Rozmaitość środków wyrazu, którymi dysponuje Djawadi, pozwala również w oderwaniu od obrazu uzyskać świetny efekt.

Kompozytor, w którego żyłach płynie krew niemiecka i irańska, na swoim koncie ma już prace przy takich tytułach, jak serial Prison Break czy filmy Zmierzch tytanów i Światło między oceanami.

Być może brakuje mu jeszcze doświadczenia i umiejętności, by być doceniany tak jak wielcy John Williams czy Hans Zimmer. Ale to nic, bowiem z pomocą świetnej ekipy jest w stanie wyczarować tak dobry projekt, jak aktualna trasa koncertowa. Z pałeczką dyrygenta czy z gitarą przewieszoną przez bark, z obowiązkowym uśmiechem na twarzy.

Anna Nicz
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA