Mario Balotelli: Sekretny dziennik. Gimnazjaliści wybierają narkotyki
OMFG.
Tak pomyślałem, gdy w saloniku prasowym pomiędzy "jolkami" i batonami muesli dostrzegłem bijącą światłem glacę Balotellego. Przetarłem oczy i ruszyłem niepewnym krokiem w kierunku regału, kontrolnie się spoliczkowałem (a możę śnię?) i chwyciłem brulion w dłonie. Obejrzałem ze wszystkich stron jak koguta na targu i puściłem się pędem do domu na mały rekonesans.

REKLAMA

