REKLAMA

Piórko 2026 wyłoniło zwycięskich ilustratorów. Rekordowe nagrody i innowacje

8 września w Bibliotece Narodowej w Warszawie odbył się Wieczór Przyjaciół Fundacji Powszechnego Czytania, podczas którego wręczono nagrody dla ilustratorów - zwycięzców konkursu „Piórko. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci”. Zgadza się: tym razem wygranych było dwoje, a to za sprawą największej reformy w historii tej rywalizacji.

piórko 2026 nagroda
REKLAMA

W 2026 r. organizatorzy jednego z najważniejszych konkursów dla autorów (pisarzy i ilustratorów) książek dla dzieci w Polsce postanowili oswoić nową technologię - zamiast bać się jej lub z nią walczyć. W efekcie organizowane przez Biedronkę „Piórko” w swojej dwunastej edycji otworzyło się na twórczość wspieraną wyjątkowym narzędziem, jakim jest sztuczna inteligencja.

Ta dość rewolucyjna reforma to odpowiedź na rozwój technologii i potrzeby części środowiska artystycznego. Jej celem nie jest jednak ścieranie ze sobą prac w pełni autorskich z tymi współtworzonymi przy pomocy AI, dlatego też „Piórko 2026” podzielono na dwie ścieżki.

Pierwszą z nich jest Piórko Wyobraźni - przeznaczone dla tych twórców, którzy bazują wyłącznie na własnym talencie i umiejętnościach. To właśnie ta kategoria opiera się na tradycji konkursu, czyli w pełni indywidualnej, artystycznej pracy, budowanej na wyobraźni, doświadczeniu, warsztacie. Teksty i ilustracje powstają tu od podstaw, a nagrody za nie okazały się najwyższe w historii konkursu: 120 tys. zł netto za najlepszy tekst i 120 tys. zł netto za najlepsze ilustracje.

Z kolei Piórko Innowacji to ścieżka dla tych, którzy proces twórczy wspomagają AI. Nie chodzi, rzecz jasna, o substytut kreatywności czy wyręczanie się, a o inspirację, pomoc w budowaniu stylu, przesuwanie własnych ograniczeń. Rzecz jasna, każdy uczestnik był zobowiązany dokładnie przedstawić proces pracy - prompty, narzędzia, to, co wykonał samodzielnie. To przecież kluczowe. Nagroda dla tych twórców to 30 tys. zł netto w obu kategoriach.

Drugą fundamentalną zmianą okazało się otworzenie konkursu dla wszystkich twórców - dotychczas mogli w nim brać udział jedynie debiutanci, a od 2026 r. „Piórko” zaprasza również tych z doświadczeniem zawodowym. Chodzi o to, by konkurs mógł objąć jak największe bogactwo talentów i ostatecznie zaprezentować jak najpiękniejszą opowieść i najwspanialsze ilustracje.

Konkurs pisarski wystartował w lutym, w marcu zakończono przyjmowanie tekstów. W maju ogłoszono zwycięzców na Warszawskich Targach Książki i w tym samym miesiącu otwarto etap ilustratorski. 8 września, podczas wspomnianego Wieczoru Przyjaciół Fundacji Powszechnego Czytania, ogłoszono wyniki. 

REKLAMA

Piórko 2026 - ogłoszenie wyników konkursu ilustratorskiego. Gala i zwycięzcy

Wieczór Przyjaciół Fundacji Powszechnego Czytania to coroczne, ogólnopolskie wydarzenie gromadzące ludzi z różnych środowisk, którzy wspierają promocję i rozwój czytelnictwa w Polsce. Goście - gdy już uraczyli się kawą - zebrali się na auli Biblioteki Narodowej. Prowadzący - Wojciech Tremiszewski i Szymon Jachimek - przeplatali elementy rozrywkowe (okołoczytelniczy quiz, w którym można było wziąć udział za pośrednictwem smartfona) z wystąpieniami i dyskusjami dotyczącymi, rzecz jasna, promocji czytelnictwa.

Światowy Dzień Czytelnictwa, czytanie budujące odporność społeczną, czytanie jako część kultury i zmiany społecznej, speech o czytelnictwie w więzieniach - fascynujących rozważań nie brakowało. Podobnie jak ciekawych postaci: na scenie gościli m.in. Tomasz Makowski, Maria Deskur, Łukasz Orbitowski, Arkadiusz Mierzwa, dr Henryk Woźniakowski, dr Kinga Rogowska, Aneta Korycińska (znana jako „Baba od polskiego”) czy Dominik Karbowski.

Esencją wieczoru było jednak ogłoszenie wyników naszego konkursu. Wreszcie dowiedzieliśmy się, kogo wytypowało jury w składzie Katarzyna Nowowiejska, Edgar Bąk, Emilia Dziubak, Aleksandra Krzanowska, Elżbieta Śmietanka-Combik i Arkadiusz Mierzwa.

Arkadiusz Mierzwa i Aleksandra Krzanowska osobiście zaprosili na scenę, wręczyli czeki i kwiaty kolejno Zuzannie Kledzik (Piórko Wyobraźni) i Andrzejowi Pisarkowi (Piórko Innowacji).

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Zuzanna Kledzik to ilustratorka książek dla dzieci oraz graficzka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu oraz Liceum Plastycznego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. Grafiki uczyła się również między innymi w ASFA (Athens School of Fine Arts) w Atenach. Tworzy grafiki i ilustracje dla wydawnictw i klientów prywatnych. Co ciekawe, nie było to jej pierwsze podejście do „Piórka”: 

REKLAMA

Pierwszy raz mogłam wziąć udział w Piórku jeszcze zanim miałam jakąkolwiek publikację z numerem ISBN. Pamiętam, że była to chyba książka o strachu na wróble, około 2010 roku. W każdym razie tegoroczna edycja jest pierwszą, w której mogą brać udział profesjonalni artyści, ilustratorzy i graficy. Sprawdziłam regulamin i byłam w szoku, że znów mogę wziąć udział w „Piórku”.

Na pytanie, co ten konkurs może dać również bardziej doświadczonej ilustratorce, odparła:

Przede wszystkim, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, to potwierdza fakt, że marzenia się spełniają. Cały czas staram się kształtować swoją karierę artystyczną, ale wielokrotnie musiałam mierzyć się z odmowami. I po raz pierwszy od dłuższego czasu dostałam taką walidację - potwierdzenie, że moje prace są naprawdę dobre i komuś się podobają. Więc oczywiście, takie wsparcie dla kariery to jedno, ale dla mnie osobiście, jako twórczyni, najważniejsze jest chyba to, że po okresie ciągłych odmów i słuchania, że „nie jesteś wystarczająco dobra”, dostałam potwierdzenie: jednak jesteś.

REKLAMA

A co zdaniem Zuzanny jest najtrudniejsze w opowiedzeniu historii obrazem, którego odbiorcą jest dziecko?

Myślę, że trzeba nauczyć się tego, że nie wszystko musi być pokazane dosłownie. Mogę to wyjaśnić na przykładzie moich ilustracji do książki konkursowej. Jej bohaterami są lisy, które żyją w parku. Moim głównym założeniem podczas tworzenia tych ilustracji było to, żeby ani razu nie pokazać postaci ludzkiej. Mimo że mamy historię chłopca, który był wyśmiewany w szkole, czy babci, której umarł ukochany piesek, ani razu nie pokazuję tych postaci.

Wydaje mi się, że właśnie w takim niedopowiedzeniu dziecko dostaje pole do popisu i może uruchomić swoją wyobraźnię. Wie, jak wygląda lis i jak wyglądają pozostali bohaterowie, ale nie wie do końca, jak wygląda babcia czy inni ludzie pojawiający się w historii. Dlatego na pewno ważne jest budowanie tego niedopowiedzenia. Nie zawsze trzeba pokazywać wszystko „kawę na ławę” i odbierać dziecku przestrzeń dla fantazji.

Na koniec Zuzanna Kledzik odpowiedziała na pytanie, czym jej zdaniem różni się naprawdę dobra ilustracja od po prostu ładnego obrazka:

REKLAMA

Myślę, że kolorem. Dla mnie, jako ilustratorki, największym wyzwaniem w dalszym ciągu jest właśnie kolor. Oczywiście mamy setki, tysiące możliwych palet kolorystycznych, ale chyba najważniejsze jest to, żeby kolor miał odpowiednią siłę i charakter. Wydaje mi się, że barwa i sposób jej wykorzystania są niezwykle ważne.

Andrzeja Pisarka postanowiłem zapytać, dlaczego jego zdaniem warto, by ten i jemu podobne konkursy dawały przestrzeń na pracę z wykorzystaniem AI:

Wszystko zmierza w tym kierunku. Trudno zresztą przewidzieć, jak będzie to wyglądało w przyszłości. To dość trudny i w pewnym sensie kontrowersyjny temat, bo można się obawiać, że prace prawdziwych artystów, szczególnie tych z wykształceniem artystycznym, będą przez to cierpieć.

Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z tego, że w firmach, w których istnieje zapotrzebowanie na tego typu pracę, bardzo liczy się czas. Wszystko musi być produkowane jak najszybciej.

Oczywiście warsztat artysty nadal ma ogromne znaczenie, ale nie zawsze jest czas na to, żeby wykonywać ilustracje tradycyjnymi metodami. I tutaj sztuczna inteligencja zdecydowanie pomaga. Trzeba doceniać artystów i ich umiejętności, ale czas również ma swoją wartość. Z drugiej strony nie jest też tak, że sztuczna inteligencja zrobi wszystko za człowieka. Na pracę z tymi narzędziami również trzeba poświęcić sporo czasu.

REKLAMA

A czy uważa, że AI może wnieść coś nowego do ilustrowania, czego wcześniej tam nie było?

Absolutnie tak. Jeśli ktoś interesuje się tym środowiskiem i zagląda do internetu, gdzie mnóstwo ludzi pokazuje swoje prace, widać, jak szybko to wszystko się rozwija. Oczywiście sztuczna inteligencja jest uczona na określonych danych i czerpie z dorobku ludzi, ale jednocześnie niesamowite jest to, jakie rzeczy powstają dzięki tym narzędziom.

Na różnych grupach, chociażby na Discordzie, codziennie pojawiają się nowe galerie i nowe prace. Dzień w dzień można zobaczyć coś, czego wcześniej nigdy się nie widziało. Jest w tym ogromny, kreatywny potencjał, który moim zdaniem wciąż pozostaje w dużej mierze nieodkryty.

Swoją pracę konkursową Andrzej opisał następująco:

Przede wszystkim starałem się uciec od typowej generatywności tych silników. Są one uczone na ogromnych zbiorach danych i bardzo często prowadzi to do powtarzalnych efektów. W internecie wielokrotnie pojawiały się już ilustracje utrzymane chociażby w stylu Pixara, który jest bardzo popularny. Ja chciałem jak najbardziej od tego uciec.

Nie jestem do końca pewien, czy udało mi się to osiągnąć w tych konkretnych pracach. Na pewno udało mi się odtworzyć świat, który zaprezentowałem na ilustracjach, w sposób zgodny z moim zamysłem. Znacznie trudniej było natomiast uzyskać bohaterów dokładnie takich, jakich sobie wyobrażałem. Ostatecznie jednak udało się ich dopasować do całego klimatu.

Jeśli chodzi o sam proces twórczy, pierwszym założeniem było właśnie odejście od typowych, generatywnych efektów. Drugim - stworzenie czegoś, co trudno byłoby wykonać w rzeczywistości.

Moje ilustracje opierały się na takim plastelinowym świecie. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś rzeczywiście stworzył tego typu ilustracje do książki dla dzieci, ponieważ byłoby to po prostu niewyobrażalnie czasochłonne. Szukałem więc pomysłu, który trudno byłoby zrealizować tradycyjnymi metodami. Nie dlatego, że byłoby to fizycznie niemożliwe, ale dlatego, że czas potrzebny na stworzenie całego świata z plasteliny zupełnie nie kalkulowałby się biznesowo.

REKLAMA

Efekty pracy obojga twórców zobaczymy już w listopadzie. Prace Zuzanny Kledzik zilustrują opowiadanie „Lis Leonardo i panna Wiemwszystko” Barbary Kosmowskiej, które zostanie wydane w formie tradycyjnej książki, natomiast Andrzeja Pisarka - tekst „Smok, który chciał zostać rycerzem” Mariusza Kulmy, w formie e-booka.

Spider's Web jest patronem medialnym wydarzenia.

REKLAMA
Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA