Co obejrzeć z nowym pakietem streamingowym Plusa i Polsat Box? Najlepsze seriale za grosze
W Plusie i Polsat Box pojawił się nowy pakiet streamingowy. Dotychczasowi i nowi klienci mogą dzięki niemu zyskać tani dostęp do wybranych platform streamingowych. W skład zestawu wchodzą Amazon Prime, SkyShowtime i Apple TV - serwisy pełne wciągających seriali. Podpowiadamy, jakich produkcji nie można w nich przegapić.

Plus i Polsat Box stali się właśnie największym polskim agregatorem globalnych serwisów streamingowych w atrakcyjnej cenie. Ich klienci zyskali dostęp do pięciu najważniejszych platform streamingowych na świecie. Do oferowanych dotychczas usług - Disney+, HBO Max i SkyShowtime - dołączyły bowiem Amazon Prime i Apple TV.
Z tej okazji w ofercie Plusa i Polsat Box pojawił się nowy pakiet streamingowy, w ramach którego można zyskać dostęp do łącznie trzech serwisów. Z zebranymi w ten sposób subskrypcjami Amazon Prime, Apple TV i SkyShowtime dotychczasowi i nowi klienci będą mogli bez limitu oglądać seriale, od których nie sposób się oderwać. Ile taka przyjemność kosztuje?
Spis treści:
Co obejrzeć z nowym pakietem streamingowym Plusa i Polsat Box?
Plus i Polsat Box nigdy nie przesadzają z cenami. Nowy pakiet dołącza przecież do oferty, w której znajduje się m.in. jeden z najatrakcyjniejszych zestawów streamingowych na polskim rynku. W jego ramach sami możecie sobie dobrać interesujące was serwisy streamingowe. Do wyboru oprócz Amazon Prime, Apple TV czy SkyShowtime, są jeszcze Disney+, HBO Max lub Polsat Box Go, który w Plusie występuje w postaci pakietów Polsat Box Go Premium i Polsat Box Go Sport. Dostęp do pięciu z wymienionych platform kosztuje 80 zł miesięcznie.
Za nowy pakiet, w skład którego wchodzą Amazon Prime, Apple TV i SkyShowtime, zapłacicie połowę tej kwoty. Kosztuje on bowiem 40 zł miesięcznie. Tym samym za cenę niższą niż pizzy z dowozem zapewniacie sobie stały dostęp do wyśmienitej rozrywki.
Amazon Prime
Spider-Noir
Nicolas Cage jako zmęczony życiem detektyw? Nicolas Cage jako Spider-Man? Wciąż mówimy o jednej roli, bo w „Spider-Noir” słynny aktor wciela się w Bena Reilly’ego, który zamienił superbohaterski strój na kapelusz i prochowiec, aby tropić niewiernych małżonków. Między jednym nudnym zleceniem a drugim upomina się o niego przeszłość. Musi przez to ponownie przywdziać znienawidzony kostium. Dzięki temu otrzymujemy serial mieszający ze sobą poetykę kina noir z estetyką marvelowskich blockbusterów. Dlatego właśnie produkcja dostępna jest w dwóch wersjach: czarno-białej i kolorowej. Którejkolwiek nie wybierzecie, zaraz po seansie zechcecie odpalić drugą.
Off Campus
Największym serialowym przebojem zeszłych wakacji był finałowy sezon „Tego lata stałam się piękna”. W trakcie emisji mówili o nim dosłownie wszyscy. Dlatego Amazon Prime postawiło na dobrego konia, od dawna inwestując w produkcje utrzymane w klimatach young adult. Użytkownicy nie mają ich dość. Dlatego tak tłumnie rzucili się na "Off Campus", że platforma błyskawicznie zamówiła 2. sezon. Fabuła skupia się na nienawidzącej hokeja studentce muzyki, która zakochuje się w hokeiście-kobieciarzu. Brzmi tandetnie? Tanio? Co z tego, skoro ogląda się z taką samą przyjemnością jak wraca wspomnieniami do pierwszych romansów.
Reacher
Po ciężkim dniu, tygodniu czy miesiącu nie ma nic lepszego niż porządna dawka adrenaliny. W serwisie Amazon Prime nie brakuje produkcji wypełnionych sensacyjnymi atrakcjami. Żadna z nich nie jest w stanie pobić flagowego serialu akcji platformy, którym niezmiennie pozostaje adaptacja popularnej serii literackiej Lee Childa. Napakowany Alan Ritchson wciela się w tytułowego Reachera – byłego żandarma wojskowego, który włóczy się po Stanach Zjednoczonych i zaprowadza porządek wszędzie tam, gdzie panoszy się bezprawie. Robi przy tym całkiem niezłą rozpierduchę. Scen walk, strzelanin i wybuchów nie powstydziłyby się najbardziej widowiskowe blockbustery.
Apple TV
Pełna przyjemność gwarantowana
Tatiana Maslany skradła serca widzów rolami kilkunastu klonów w „Orphan Black”. W nowym serialu Apple TV wciela się co prawda w tylko jedną postać, ale wciąż zachwyca swoim wszechstronnym talentem. Gra matkę, która walcząc o opiekę nad córką, pada ofiarą internetowego przekrętu. Tak przynajmniej cała opowieść się zaczyna. Gdy tylko pojawia się pierwszy trup, twórcy wrzucają wyższy bieg i nie zdejmują nogi z gazu. Do samego końca udaje im się utrzymać tempo szybsze niż w filmikach na TikToku. Tym samym tytuł nie kłamie. Produkcja gwarantuje pełną przyjemność.
Jedyna
Jeśli twórca „Breaking Bad” robi nowy serial, to po prostu się go ogląda. Szczególnie w tym wypadku. Vince Gilligan przechodzi bowiem samego siebie. Apple TV tylko cudem udało się utrzymać fabułę „Jedynej” w tajemnicy. Do samego dnia premiery wiedzieliśmy tylko, że to opowieść o najbardziej nieszczęśliwej osobie na Ziemi, która zamierza zniszczyć całe szczęście. I tyle w zupełności wystarczy. Nie potrzebujecie wiedzieć nic więcej, aby dać się zaskoczyć i pokochać tę szaloną produkcję.
Rozdzielenie
Jeśli mielibyście wykupić subskrypcję Apple TV dla tylko jednego serialu, byłby to właśnie ten. „Rozdzielenie” nie bez powodu stało się największym hitem platformy. Zabiera nas do świata, w którym życie zawodowe i osobiste nie idą ze sobą w parze. Tajemniczy zabieg skutecznie je rozdziela. Brzmi jak raj, ale zmienia się w koszmar, gdy Mark zaczyna odkrywać prawdę na temat swojego zawodu. Dzięki temu otrzymujemy pełnokrwisty thriller psychologiczny. Gdyby trzymać się gatunkowych łatek, powiedzielibyśmy jeszcze, że mamy do czynienia z science fiction. Pracownicy korporacji uznaliby to jednak za fakap. W tej groteskowej przesadzie i absurdzie nie znajdą fantastyki, tylko dokumentalną prawdę. A ta nie będzie przyjemna. Bo kto robi w korpo, ten się w cyrku nie śmieje.
SkyShowtime
Yellowstone
Tylko na SkyShowtime możecie obejrzeć wszystkie produkcje należące do najgorętszego serialowego uniwersum ostatnich lat. Widzowie zakochali się w „Yellowstone” jeszcze w 2018 roku, kiedy to John Dutton rozpoczął bezpardonową walkę o swoje ranczo w Montanie. Poprzez jego działania Taylor Sheridan i John Linson zabrali nas do świata, w którym natura nieustannie wdaje się w konflikt z cywilizacją, a amerykański sen nie może wyjść z kryzysu. Choć klimat był duszny, wręcz przygniatający, publiczność ciągle domagała się więcej. W prequelach „1883” i „1923” mogliśmy więc zobaczyć losy przodków granego przez Kevina Costnera bohatera, a teraz uważnie śledzimy działania jego potomków. W emitowanym obecnie w piątki „Ranczu Duttonów” jego córka przenosi się z mężem do Teksasu. Ale przeprowadzka nie zmienia zasad gry. Sprawia tylko, że role się odwracają i to już nie Duttonowie rozdają karty. Dzięki temu kowbojska saga nabiera rumieńców i wciąż uwodzi kolejnych fanów. Nie wstrzymujcie koni.
Strefa gangsterów
Od samego początku widać tu rękę Guya Ritchiego. Grany przez Toma Hardy'ego gość od mokrej roboty mógłby zbić piątkę z "Dżentelmenami". Podążamy bowiem za zmęczonym profesjonalistą, którego otaczają idioci i socjopaci. Gdy dwie zwaśnione rodziny gangsterskie wypowiadają sobie wojnę, Harry Da Souza próbuje opanować kryminalny chaos. W ten sposób daje się wciągnąć nakręcanej absurdami spirali przemocy. Choć czarnego humoru nie brakuje, a opowieść zostaje podana w hip-hopowym rytmie, nie jest już tak wesoło, jak w największych hitach twórcy „Przekrętu”. „Strefa gangsterów” okazuje się znacznie cięższa i mroczniejsza, przez co można się w niej zatracić niczym w nocnych atrakcjach Londynu.
Morfeusz
SkyShowtime przyciąga kolejnych użytkowników nie tylko zagranicznymi produkcjami. Coraz więcej inwestuje też w produkcje z naszego kraju. Dlatego przed chwilą do „Langera”, „Ślebody” czy „Gliny. Nowego rozdziału” dołączył już siódmy polski serial oryginalny platformy. W „Morfeuszu” poznajemy historię młodego prawnika i przykładnego ojca, który po brutalnym zabójstwie brata zostaje wciągnięty do rodzinnego gangu. Ba! Staje wręcz na jego czele. I doskonale odnajduje się w nowej roli. Kiedy przekracza kolejne granice moralne, zadajemy sobie pytanie: jak daleko może się posunąć? Coraz bardziej zatapiamy się więc w tej mrocznej opowieści kryminalnej. Takie przecież lubimy najbardziej.



















