"Blair Witch Project" ciągle nie może doczekać się sequela na jaki zasługuje – "Blair Witch", recenzja sPlay
Tak to już jest z tym Hollywood. W sumie trudno się dziwić, że wytwórnie starają się monetyzować filmy, które przynoszą bajońskie zyski. Szczególnie w przypadku horrorów, które jak wiemy są jednym z najbardziej dochodowych gatunków w ogóle. Kosztują przeważnie kilka milionów, a przynoszą czasem nawet kilkadziesiąt razy większe przychody. Jednym z filmów, który przeniósł horrory w XXI wiek było właśnie „Blair Witch Project” z 1999 roku. Być może niewielu z was pamięta, ale był to jeden z najgłośniejszych filmów przełomu wieków. Głośno było o nim jeszcze na długo przed premierą, kiedy to po mediach i w internecie (jeszcze wtedy nie rozwiniętym tak jak dziś) zaczęły krążyć filmiki i zwiastuny utrzymane w konwencji dokumentalnej, formalnie wyglądające jak rzeczywisty zapis z taśmy wideo. Filmiki przerażały i wyglądały na realne do tego stopnia, że masy ludzi uwierzyły w to, że „Blair Witch Project” opowiada prawdziwą historię i, że naprawdę jest zapisem ze znalezionej taśmy.
Twórcy nowego Blair Witch zapraszają na interaktywny spacer po lesie, w technologii wideo 360 stopni
Producenci nowego filmu, będącego bezpośrednią kontynuacją kultowego budżetowego horroru Blair Witch Project, uprawiają marketing w najlepszy możliwy sposób – zabierają was do nawiedzonego lasu.