„Hej, co tam u Lenny’ego Kravitza?” – nie spytał nikt nigdy, przynajmniej od czasów wydanego w 1998 „5”. A szkoda, bo w sumie przez ponad półtorej dekady, które upłynęło od tego czasu, Kravitz robił sporo, i działo się u niego też sporo. A ostatnio dzieje się jeszcze więcej.