Stary duch w maszynie. Sting "57th & 9th", recenzja sPlay
Choć Sting zarzekał się, że zrywa z muzyką rockową, to jednak po raz kolejny okazuje się, że artystów nie warto trzymać za słowo. Aczkolwiek, szczerze, świat by się nie zawalił, gdyby płyta 57th & 9th w ogóle nie powstała.
Sting powraca i prezentuje nowy utwór, będący hołdem dla Prince'a i Davida Bowie'ego
2016 rok wchodzi powoli w swoją końcową fazę. Jak wszyscy wiemy, dość mocno dał się on we znaki fanom muzyki, zabierając nam całą masę legend tego świata. Na szczęście nie wszystkie. Jedna z nich, czyli Sting, postanowiła niejako podsumować to, co wydarzyło się od czasu śmierci Davida Bowie’ego w styczniu, oddając hołd zmarłym w tym roku artystom w piosence o tytule 50,000. Nie jest to jednak typowy wyciskacz łez – kawałek ma wprawdzie melancholijny charakter, ale utrzymany jest w średnim tempie, ma dynamiczną rytmikę i przede wszystkim ma w sobie dozę nadziei i optymizmu:
Jedna z największych gwiazd muzyki i jeden z najzabawniejszych gości w Stanach Zjednoczonych spotkali się w programie. Niedawno Sting odwiedził Jimmy’ego Fallona w jego autorskim show, „The Tonight Show With Jimmy Fallon”.