"Top Gun: Maverick" największym hitem w karierze Toma Cruise'a. Kiedyś z niego kpili, teraz go uwielbiają
Tom Cruise może spokojnie otwierać szampana i cieszyć się największym sukcesem w swojej karierze. Żaden jego film nie był do tej pory oglądany tak chętnie jak „Top Gun: Maverick”. Sequel kultowej produkcji z 1986 roku zarobił już ponad 800 mln dolarów i nie razie wcale się nie zatrzymuje. I pomyśleć, że kiedyś Tom Cruise był jedną z najczęściej wyśmiewanych postaci w Hollywood.
Kina na poważnie wracają do życia. Nie sposób dojść do innego wniosku na widok wyników osiąganych przez „Top Gun: Maverick” i „Jurassic World: Dominion”. Obie produkcje świetnie radzą sobie w box office, a film z Tomem Cruise’em ma nawet bardzo poważną szansę, aby pobić Marvel Cinematic Universe. Co w ostatnich latach niemal się nie zdarzało.
Właśnie dlatego nowy "Top Gun" bije rekordy. Od tego filmu powinni uczyć się wszyscy ci, którzy serwują odgrzewane kotlety
Przyrządzić odgrzewany kotlet, tak żeby smakował świeżo, to prawdziwa sztuka. Hollywood zajmuje się nią od dawna, ale w kolejnych pojawiających się po latach sequelach rzadko trafia się taka perfekcja jak w „Top Gun: Maverick”. Świadczą o tym nie tylko opinie krytyków, ale również jego wyniki finansowe.
Tom Cruise to król i gwarancja jakościowego kina akcji. "Top Gun: Maverick" to udowadnia
„Top Gun: Maverick” okazał się niekwestionowanym hitem – już teraz możemy mówić o sukcesie artystycznym (zachwycona widownia i recenzenci) i komercyjnym (najlepsze otwarcie w karierze Toma Cruise’a). Wcale mnie to nie dziwi. Sequel kultowego hitu lat 80. zaoferował widzom znacznie więcej, niż tylko solidną dawkę nostalgii. To pierwszorzędne i spektakularne kino rozrywkowe, którego Cruise jest od pewnego czasu gwarancją.
"Top Gun: Maverick": recenzja. Film wgniata w fotel - jest nawet lepszy od oryginału
Gdy w poniedziałkowy wieczór zasiadłem na fotelu w trzecim rzędzie kina IMAX (zgadza się – lubię być blisko ekranu), nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie brałem pod uwagę, że popcorniak, który za moment się rozpocznie – „Top Gun: Maverick” – zapewni mi najintensywniejsze i najbardziej immersyjne blockbusterowe doświadczenia od wielu, wielu lat.
"Top Gun: Maverick" lepszy niż oryginał? Zachwyceni recenzenci twierdzą, że musicie iść do kina
Po licznych obsuwach „Top Gun: Maverick” nareszcie zmierza na ekrany kin. Choć na seans będziemy musieli poczekać jeszcze nieco ponad dwa tygodnie, niektórzy szczęśliwcy mieli już okazję zapoznać się z sequelem kultowego filmu. Według recenzji zachodnich krytyków mamy do czynienia z produkcją przewyższającą oryginał i jednym z najlepszych filmów roku.