Choroba to nie wyrok. "Red Band Society", czyli nie taki rak straszny jak go malują - recenzja sPlay
Seriale, których fabuła koncentruje się wokół szpitala nie są dla mnie. Z ekranu zwykle unosi się ta nieprzyjemna woń, a wspomnienie hasła "Będzie żył!" psuje jakąkolwiek rozrywkę. Nie potrafi zainteresować mnie szybkie tempo, które związane jest z resuscytacją czy wykrajaniem komuś serca. Od ratowania życia wolę trupy w kryminałach. Ale ostatnio pojawiły się dwie produkcje, które przez swoją inność i ciekawsze podejście do tematu medycyny mogą na dobre coś zmienić w tej materii. Pierwszym serialem jest "The Knick", drugim "Red Band Society".

REKLAMA

