Nie tylko Snyder Cut. Ekranizacje komiksów z mocną „R-ką”
„Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera” otrzymała kategorię wiekową „R”. Poprzednia wersja miała PG-13, więc należy oczekiwać, że w długo wyczekiwanym „Snyder Cut” przemoc i niecenzuralny język będą podkręcone. Ale czy film okaże się lepszy od tego sprzed kilku lat? O tym przekonamy się dopiero 18 marca, kiedy pojawi się na HBO GO. A tymczasem możemy wskazać wam inne adaptacje komiksów skierowane do dorosłego widza.
Masz czas do końca września, żeby obejrzeć te filmy. Z Netfliksa znika ponad 60 produkcji
Netflix Polska drugi raz w tym miesiącu usunie ze swojej biblioteki kilkadziesiąt tytułów filmowych. W tym filmowe hity Marvela i serię o Jasonie Bournie. Ktoś nie dopilnował terminów przedłużenia?
Serial "Judge Dredd: Superfiend" w całości wylądował na YouTube
Adi Shankar, producent „Dredd” (2012), wczorajszego wieczoru opublikował na YouTube wszystkie odcinki animowanego serialu „Judge Dredd: Superfiend”. Chyba nikt się nie spodziewał, że nastąpi to aż tak szybko i że Shankar wrzuci na swój kanał aż 6 odcinków naraz. Od czasu publikacji zwiastuna minęły raptem cztery dni, a my już możemy cieszyć swoje oczy surrealistyczną kreskówką opartą o historię z komiksów z sędzią Dreddem.
Zwiastun "Judge Dredd: Superfriend" w Sieci. Serial animowany zamiast sequela?
„Dredd 2”? To się prawdopodobnie nigdy nie wydarzy. Beznadziejne wyniki box office „Dredda” (rebootu z 2012 roku) stoją na drodze do realizacji kolejnego filmu. Dopiero wyniki sprzedaży DVD i Blu-ray dały nadzieję na to, że z Sędzia mógłby jeszcze kogoś skazać. Szanse na to są nikłe, ale producent „Dredda” – Adi Shankar – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Na NYCC 2014 zapowiedziano, że powstaje miniserial animowany na podstawie komiksowej historii Dark Judges. Po dwóch tygodniach od tych zapowiedzi możecie już zobaczyć pierwszy zwiastun. Poznajcie „Judge Dredd: Superfriend”.
Ostatnio panuje moda na powroty do kina akcji w starym stylu – bez skomplikowanej fabuły i z niemal ciągłą rozpierduchą. Jednak nie wszystkie takie staroszkolne filmy wypadają dobrze. A jak jest w przypadku „Dredda”?