Bez niego nie byłoby Gimliego, ale gdy upomniał się o swoje, dostał od producentów z buta
Po latach od premiery legendarnej adaptacji „Władcy Pierścieni”, swoim żalem do członków ekipy produkcyjnej podzielił się z mediami aktor, bez którego nie zobaczylibyśmy Gimliego w akcji. I ciężko mu nie współczuć, bo zważywszy na cały ten spędzony na planie czas i ciężką pracę włożoną we współtworzenie filmowej inkarnacji krasnoluda, potraktowano go, kolokwialnie pisząc, z buta. „Władca Pierścieni” Petera Jacksona zakorzenił się w świadomości konsumentów kina i kultury popularnej jako wzorowa adaptacja i najlepszy film (a nawet trzy!) fantasy w historii. Ciężko się nie zgodzić, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że po dwóch dekadach ta blisko dwunastogodzinna (jeśli podliczymy wersje reżyserskie) epopeja wciąż prezentuje się wspaniale. Myśląc o członkach Drużyny Pierścienia, widzimy twarze Viggo Mortensena czy Elijaha Wooda, słysząc o Legolasie i Gimlim, od razu wizualizujemy sobie twarze Orlando Blooma i Jonathana Rhysa-Daviesa. Nie ma nic dziwnego w tym, że dla większości widzów dublerzy czy kaskaderzy pozostają anonimowi; tak się już utarło, że postać należy do aktora, który użycza jej swojej twarzy. Zdarza się jednak, że dubler daje filmowemu bohaterowi znacznie więcej, niż można było przypuszczać. Tak było w przypadku Bretta Beattiego, którego w roli wspomnianego Gimliego widzimy na ekranie przez naprawdę długi czas i w zadziwiająco wielu scenach. Beatti w ostatnim czasie ujawnił szczegóły swojego występu i pożalił się na ekipę produkcyjną, która odmówiła uwzględnienia jego nazwiska w kluczowej części napisów końcowych.
Na YouTube'a trafiła 9-godzinna wersja „Drużyny Pierścienia” z memicznym Samem. „Władca Pierścieni” to bogate źródło memów
Cały popkulturowy internet oszalał w ostatni weekend na punkcie memicznej przeróbki filmu „Drużyna Pierścienia”. Nowa wersja wciąż jest dostępna na YouTubie, mimo że trwa aż 9 godzin i pokazuje całą produkcję. Nie jest to przy tym pierwsza tego typu zabawa z treścią „Władcy Pierścieni”.
Posłuchaj jak J.R.R. Tolkien czyta "Władcę Pierścieni"
Nie lada gratka dla fanów trylogii „Władca Pierścieni” oraz ich autora. W sieci udostępniono nagrania audio, w których sam Tolkien czyta (a także śpiewa!) fragmenty swojego arcydzieła.