Netflix zrobił podróbkę uwielbianego"Madagaskaru". Jak wyszła "Dzika ekipa"?
Netflix od lat bardzo poważnie podchodzi do oferty dla dzieci i młodzieży. Istotną częścią biblioteki stały się z czasem też filmy animowane, które miały rywalizować z dziełami DreamWorks Animation czy Pixara. Czy debiutująca w piątek „Dzika ekipa” sprostała temu zadaniu? To bardzo trudne, gdy głównie kopiuje się rozwiązania z lepszych produkcji.
Gdzie jest Nemo? Nie na Netflix Polska. Serwis usunie w grudniu jeszcze więcej produkcji, niż myśleliśmy
Netflix stale aktualizuje swoją bibliotekę o nowe produkcje. Niestety, nie zawsze zmiany, jakie zachodzą w serwisie, są dobre dla jego użytkowników. W grudniu z serwisu zniknie jeszcze więcej produkcji, niż pierwotnie było zapowiadane.
Pixar znowu rządzi! "Gdzie jest Dory". Recenzja sPlay
Zawsze gdy słyszę, że jakiś sequel powstaje nieoczekiwanie po 5, 10 czy 15 latach, to podchodzę do zagadnienia z nutą ostrożności i wątpliwości. Nawet w sytuacji, w której mamy do czynienia z magikami z Pixara. I choć, mają oni na koncie wspaniałą serię „Toy Story” (moim zdaniem, każda kolejna cześć była coraz lepsza), to przytrafiła im się też i mała wpadka, w postaci animacji „Auta” i jej kontynuacji. Po prawdzie, „Auta” to, ogólnie mówiąc, najsłabsza pozycja w ich artystycznym CV, ale tak czy tak, szanse na to, że „Gdzie jest Dory” okaże się sequelem godnym wspaniałego oryginału wynosiły pół na pół.