Co tam Supernatural, co tam American Horror Story. Ash vs Evil Dead to mój nowy król horroru
Miłośnicy slasherów z lat 70-tych, 80-tych i 90-tych powinni być w niebie. Ash vs Evil Dead, telewizyjna kontynuacja kultowego Martwego Zła, dostarcza wszystkiego, czego może oczekiwać amator tanich filmów grozy.
Hollywood już nie raz udowodniło, że sequele to w zdecydowanej większości przypadków czysty skok na kasę i żerowanie na sukcesie części pierwszej. Gdy „jedynka” okazuje się być, kwestią czasu jest, kiedy ukarze się sequel, który będzie powodować u widzów białą gorączkę i chęć zamordowania reżysera oraz scenarzystów (czego przykładem jest Matrix Reaktywacja). Czasem jednak zdarzy się komuś przebłysk geniuszu i obok podstawowej kwestii, jaką jest zrobienie kasowego filmu, pojawia się chęć wyprodukowania sequela, który będzie lepszym filmem niż poprzedni. Wbrew pozorom, takich trochę powstało, dzięki czemu mogłem wybrać 10 najlepszych sequeli w historii kina.
To dobry rok dla fanów Martwego Zła, kultowego cyklu starych horrorów (a częściowo także komediohorrorów), które dały przepustkę do Hollywood reżyserowi Samowi Raimiemu, a ich gwieździe, Bruce’owi Campbellowi zapewniły miejsce w panteonie największych badassów popkultury.