Bo Warszawa nigdy nie będzie tak ekscytująca jak Nowy Jork. "Warsaw by night" - recenzja sPlay
"Chyba jednak odpuszczę sobie to polskie kino" - pomyślałam rozgoryczona po seansie. Owszem, spodziewałam się czegoś kiepskiego. Jak wielokrotnie zdradzany kochanek czułam, że tym razem będzie tak samo. Że dostanę rozrywkę i przaśny humor, ale to nie ja będę się śmiała i dobrze bawiła, tylko aktorzy na ekranie, którzy ranić mnie będą każdym żartem i pospolitą sceną. A potem ktoś w telewizji powie, że to wszystko było tak specjalnie, że to pastisz i że to nie jest, kochanie, tak jak myślisz. O dziwo, zostałam zaskoczona. Tym razem obyło się bez nieudanych wątków komediowych. Było za to potwornie nudno. A przez nudę też można zdradzić. Tym razem ja nie będę fair. Wybieram zagraniczne kino.


