REKLAMA

Polski akcent w nowym sci-fi. Spielberg się z nami lubi

Steven Spielberg jest z Polakami za pan brat. Dlatego w swoim najnowszym filmie też o nas wpomina. W "Dniu objawienia" rodzimy akcent pojawia się niemal na samym początku. Zostaje przy tym podany w żartobliwym kontekście.

dzień objawienia polska science fiction co obejrzeć
REKLAMA

Jeszcze w 1993 roku Steven Spielberg przybył do Polski, żeby zrealizować "Listę Schindlera". Zdjęcia do swojego filmu powiedzył wtedy naszemu rodakowi. Tak rozpoczęła się jedna z najsłynniejszych współprac reżysersko-operatorskich w historii kina. W końcu Janusz Kamiński wielokrotnie potem brał udział w produkcjach sygnowanych nazwiskiem twórcy "Szczęk". Nie inaczej jest w przypadku "Dniu objawienia".

Ale! Zdjęcia realizowane przez Janusza Kamińskiego to nie jedyny rodzimy akcent, jaki pojawia się w najnowszym science fiction Stevena Spielberga. W żartobliwym kontekście Polska zostaje też wspomniana przez jednego z bohaterów filmu. W dodatku nie trzeba na to długo czekać. Mówimy przecież o jednej z pierwszych scen.

REKLAMA

Dzień objawienia - polski akcent w nowym sci-fi

"Dzień objawienia" opowiada historię bohaterów, którzy odkrywają że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Specjalista od cyberbezpieczeństwa wykrada z firmy pozaziemską technologię i teraz musi uciekać przed swoimi pracodawcami. Jak się okazuje, jest też jedyną osobą na naszej planecie, która rozumie, o co chodzi granej przez Emily Blunt prezenterce pogody, gdy przemawia do kamery dziwacznym językiem.

Margaret Fairchild poznajemy na chwilę zanim chrumka i cmoka do oglądających ją telewidzów. Podczas śniadania z granym przez Wyatta Russella chłopakiem w pewnym momencie przemawia obcym językiem. W tym wypadku akurat ziemskim, a dokładnie: rosyjskim. Jackson spogląda na nią ze zdziwieniem. W końcu pyta: "co to za język? Rosyjski czy polski?".

To właściwie tyle. W późniejszych scenach Polska już nigdy nie jest w żaden sposób wspominana. To oczko do widzów z naszego kraju, które puszcza do nas Steven Spielberg jest po prostu żartem. Nie zostaje on rozwinięty. Okazuje się po prostu rzucony tak mimochodem. Wciąż jednak miło, że w "Dniu objawienia" znalazło się miejsce na choć tak drobny rodzimy akcent.

"Dzień objawienia" już w kinach.

REKLAMA

Na Spider's Web poczytasz również o tym, co o "Dniu objawienia" sądzą zagraniczni krytycy, dowiesz się, jakie konteksty porusza Steven Spielberg i jak produkcja ma się do wcześniejszych filmów science fiction słynnego reżysera.

REKLAMA
Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA