REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. Dzieje się

"Rodzina Addamsów" mieszka w Sopocie. Nowa wersja słynnego musicalu jest naprawdę dobra

"Rodzinę Addamsów" zna niemal każdy z nas. Rodzinka sadystów i masochistów, która początkowo była komiksem, doczekała się wielu filmów i seriali. Najnowszy "Wednesday" święci triumfy na Netfliksie. Świat doczekał się też musicalu o mrocznej rodzince, wystawianego m.in. na Broadwayu. Niedawno swoją premierę miał też na scenie sopockiego teatru Atelier. Stworzenia nowej wersji "Rodziny Addamsów" podjął się dziecięcy teatr Baabus Musicalis, wplatając do przedstawienia lokalne akcenty. Mimo kilku wpadek, wyszło naprawdę dobrze, a po publiczności można było dostrzec, że dorośli bawili się lepiej od dzieci.

11.28.2022
16:07
Rodzina Addamsów
REKLAMA

"Rodzina Addamsów" po raz pierwszy pojawiła się pod koniec lat 30. w formie komiksu wydawanego w magazynie "The New Yorker", którego twórcą był rysownik Charles Samuel Addams. To właśnie on dał ogromną sławę fikcyjnej rodzince, której w zabawny sposób przedstawiał komiksowe perypetie inspirując się własną familią. Wiele lat później powstały liczne filmy i seriale o rodzince sadystów i masochistów, którzy choć są dziwni i nie stronią od mroku, w gruncie rzeczy bardzo się kochają.

REKLAMA

Na Netfliksie sporym zainteresowaniem cieszy się serial "Wednesday" o losach córki Addamsów, który swoją premierę miał 23 listopada. Za "Rodzinę Addamsów" swego czasu wzięły się też teatry. Po raz pierwszy perypetie niestandardowej rodziny wystawione zostały w 2010 roku na Broadwayu, by później trafić do Europy i Polski. W naszym kraju spektakl wystawiany był m.in. w Warszawie oraz Poznaniu. Jesienią tego roku widzowie mogli zobaczyć też "Rodzinę Addamsów" w formie musicalu, stworzonego przez dziecięcy teatr muzyczny Baabus Musicalis w Sopocie.

Musical teatru Baabus Musicalis

"Rodzina Addamsów" zamieszkała w Sopocie. W musicalu nie brakuje lokalnych akcentów.

W miniony weekend przedstawienie zagrane zostało po raz trzeci w malutkich przestrzeniach sopockiego teatru Atelier. Reżyserii podjęła się dyrektor teatru Baabus Musicalis - Jagoda Kościk. Udało się jej zdobyć licencję na wystawienie broadwayowskiego spektaklu i razem z trzydziestką dzieciaków rozpoczęła przygotowania do musicalu. Trzeba przyznać, że wyszło naprawdę nieźle, biorąc pod uwagę to, że do teatru może dołączyć każde dziecko, które chce współtworzyć spektakl. Teatr nie prowadzi wcześniej żadnych przesłuchań. Dobierając rolę do maluszka, reżyserka starała się brać pod uwagę jego charakter, temperament czy możliwości dziecka. W musicalu pojawiły się na scenie dzieci od 5 do 16 lat. Zastanawiałam się, w jaki sposób Kościk przedstawi maluchom historię "Addamsów", która jest przecież makabreską. Choć oczywiście niektóre kostiumy dzieciaków, poszczególne dialogi czy dekoracja na scenie nawiązywała do mroku, było go jednak bardzo mało. Jagoda Kościk skupiła się w przedstawieniu przede wszystkim na wartościach rodzinnych, przekazując najmłodszym, że co by się nie działo, zawsze możemy liczyć na wsparcie najbliższych. W dorosłym życiu nie zawsze tak jest, lecz reżyserka chce wpajać dzieciakom takie właśnie wartości i trzeba przyznać, że udało się jej to zrobić.

Musicalowa wersja "Rodziny Addamsów" tym razem przeniesiona została nad polskie morze, a dokładnie do Sopotu. To właśnie tam razem ze swoimi rodzicami - Gomezem i Motricią, bratem Pugsleyem i babcią przygotowującą niebezpieczne mikstury, mieszka nastoletnia Wednesday Addams, która poznaje i zakochuje się w chłopaku z zupełnie innego świata. Mało tego, chce wyjść za niego za mąż. W sopockiej wersji musicalu wybranek Wednesday - Lucas jest z Warszawy, nazywanej "Warszawką", co sugeruje, że Rodzina Addamsów będzie miała do czynienia z totalnymi od nich odmieńcami. Młodzi zakochani postanawiają zaaranżować spotkanie ze swoimi rodzicami w sopockim domu Wednesday, które będzie obfitowało w szereg niecodziennych i zabawnych sytuacji.

W fabule nie brakuje co jakiś czas wplatania lokalnych wątków. Gdy rodzina z Warszawy, wchodzi do domu Addamsów, nie kryją zaskoczenia umeblowaniem domu. Te meble mają chyba ze sto lat, ale tak się teraz mieszka w secesyjnym Sopocie - komentują rodzice wybranka Wednesday. Nawiązań do Sopotu jest więcej. Pada też nazwa owianej złą sławą sopockiej Zatoki Sztuki i Parku Północnego, gdzie mieszka tytułowa rodzina. W ogóle Sopot bardzo pasuje do "Rodziny Addamsów". W końcu w mieście nie brakuje mrocznych, starych kamienic, tajemniczych zaułków czy opuszczonych willi. Same dialogi w musicalu bywają momentami bardzo zabawne, choć niekiedy zbyt dorosłe dla dzieciaków. Trochę zabawnie się patrzy i słucha, gdy dzieci grają dorosłych i wypowiadają na głos nieprzyzwoite dialogi: Moja żona Motricia jest akrobatką w sypialni. Z kolei piosenki w musicalu okraszone są tekstami odnoszącymi się do rodzinnych wartości. Bo każdy Addams pokroić się za rodzinę da. W przedstawieniu da się też zauważyć subtelne odniesienia do serialu Netfliksa - "Wednesday", jednak córka Addamsów w spektaklu jest znacznie bardziej łagodniejsza, niż ta serialowa.

Na wpadki w musicalu przymykam oko. Te dziecięce są urocze i nie tak rażące

REKLAMA

W musicalu nie brakuje kilku technicznych wpadek, lecz myślę, ze widzowie podobnie jak ja, patrzą na nie z przymrużeniem oka. Dziecięce wpadki na scenie bywają urocze i dodają większej naturalności przedstawieniu. Dzieci nie miały łatwego zdania, wszak musiały jednocześnie opanować choreografię, śpiew i szybko reagować na zmieniające się błyskawicznie sceny. Jeśli miałabym napisać o wpadce, to zdecydowanie byłaby to obecność orkiestry na żywo w malutkiej salce obok sceny. Zespół instrumentalny prowadzony przez Jana Jareckiego umieszczony został w bocznej sali. Niestety, mała przestrzeń teatru Atelier nie pomieściła wszystkich na jednej scenie, a szkoda, bo zespół na żywo robił świetną robotę, tylko niestety, trzeba było patrzeć na nich jednym okiem. Na uwagę zasługują też barwne kostiumy dzieciaków, projektowane przez nich samych i scenografia dopasowana "pod dzieci", stworzona przez Magdalenę Adamowską i Grażynę Rigall. Mrocznych akcentów w scenografii było niewiele, natomiast kolory różu, fioletu i błękitu skojarzyły mi się z nowojorskim mieszkaniem Moniki Geller z serialu "Przyjaciele".

Mimo kilku wpadek i niekiedy sucharowych żartów, sopocką wersję musicalu ogląda się naprawdę dobrze, a patrząc na widownię można było odnieść wrażenie, że dorośli bawią się lepiej od dzieci. Kolejny spektakl wystawiony w Polsce pokazuje niezwykły fenomen tej upiornej rodzinki, którą jak się okazuje, publiczność kocha w każdej wersji, również w tej cukierkowej, z sopockiego spektaklu. Po zejściu ze sceny dzieciaków i krótkiej przemowie reżyserki Jagody Kościk można było zauważyć, jak bardzo dumny jest z przedstawienia cały zespół Baabus Musicalis. Następny spektakl zaplanowany jest na 6 grudnia. Jeśli będziecie wtedy w Trójmieście, koniecznie zróbcie dzieciom mikołajkowy prezent i zabierzcie je do teatru na "Rodzinę Addamsów".

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA