Wielkie kostiumowe widowiska, czyli najlepsze filmy sandałowe wszech czasów
Epickie widowiska kostiumowe święciły swoje triumfy w latach 50. i 60. XX wieku. Dziś gatunek ten szlachetnie się zestarzał, choć w kinach raczej nie przychodzi nam za często oglądać nowych produkcji, które by go reprezentowały. Wyjątkiem jest nowa wersja filmu „Ben-Hur”, którą właśnie teraz możemy oglądać na dużym ekranie. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć sobie najlepsze tzw. filmy sandałowe.
Zwiastun "League Of Gods", czyli "chińskich X-Menów" prezentuje się wyjątkowo siermiężnie
„League Of Gods”, superprodukcja rodem z Państwa Środka, określana czasem „chińskimi X-Menami”, miała – w teorii – ogromny potencjał, by być efektownym i emocjonującym widowiskiem. Tymczasem udostępniony właśnie międzynarodowy zwiastun tej produkcji wypada zgrzebnie i bezbarwnie.
Hero jest najbardziej znanym i najwyżej ocenianym filmem wuxia w reżyserii Zhanga Yimou. I oglądanie daje wrażenia porównywalne z baletem – przepiękna scenografia, walki przedramatyzowane, a fabuła opowiada o losach państwa, zdrady, miłości, lojalności. Całość jest jak teatralny spektakl, zachowując duży dystans do rzeczywistości, ale i traktując się w bardzo poważny sposób. Szczególnie uderzające są przepiękne ujęcia, świetna praca kamery i wręcz poetycka choreografia walk. Każdy kadr filmu jest jak malowidło, na tle którego odbywa się taniec. Bohaterowie wylatują na kilkadziesiąt metrów w powietrze, skaczą po jeziorze przy akompaniamencie muzyki granej na tradycyjnych chińskich instrumentach i z wielką emfazą mówią o wielkich sprawach. Ogromny rozmach, tysiące statystów i przepiękne stroje cały czas zadziwiają widza. Hero nawet nie próbuje udawać akuratności historycznej- to baśń.