Mało ci wakacji? Czas na serial „Outer Banks”, który właśnie podbija Netfliksa
Grupa dojrzewających dzieciaków trafia na trop tajemniczej zagadki, a to wszystko w rajskiej, słonecznej scenerii. 1. sezon „Outer Banks” Netfliksa naprawdę nieźle sprawdził się jako tętniąca przygodą serialowa rozrywka. Nadszedł czas odpowiedzieć na pytanie: czy 2. serii udało się to samo?
„Magnezja” może i nie spełnia wszystkich oczekiwań, ale to kino, którego w Polsce brakuje
Czekałem na ten film niecierpliwie już od pierwszej zapowiedzi. To nie tak, że zwiastun od razu mnie kupił; po jego wielokrotnym obejrzeniu wytypowałem, co może zagrać całkiem nieźle, a co okaże się wpadką. Trochę się myliłem, a trochę nie. Mimo długiej listy zastrzeżeń ostatecznie oceniam ten seans bardziej na plus, bo „Magnezja” to, bądź co bądź, kolejny powiew świeżości na naszym nieco zatęchłym podwórku.To, że „Magnezja” rozgrywa się gdzieś przy wschodniej granicy Rzeczpospolitej w okresie międzywojennym, możemy wywnioskować jedynie z dialogów. Scenografia nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia westernową wariacją, awanturniczą historią spod znaku rewolweru i kapelusza, a właściwe miejsce i czas akcji nie mają tu większego znaczenia. Liczy się brud, przemoc, efektowne starcia, estetyka obrazu, pomarańczowy filtr, przerysowane i osobliwe postacie. Im bardziej osobliwe — musieli założyć sobie twórcy — tym lepiej, dlatego też na ekranie widzimy między innymi Mateusza Kościuszkiewicza i Dawida Ogrodnika w roli zrośniętych korpusami braci syjamskich, a Borys Szyc w roli Zbroi Lewenfisz wciela się w rozchwianą emocjonalnie i zabójczą siostrę Róży (Maja Ostaszewska), głowy familii, której majątek wyrósł na nielegalnych interesach.
„Devs” wciąga i hipnotyzuje. Oceniamy serial od twórcy „Ex Machiny”
„Devs” to twardy orzech do zgryzienia dla każdego recenzenta, który zechce zmierzyć się z nim swoim piórem. To istne porywanie się z motyką na słońce, co potwierdzają teksty, jakie już pojawiły się w zagranicznych mediach (chociażby ten Alana Sepinwalla dla portalu Rolling Stone). Alexa Garlanda nie zadowalają bowiem łatwe rozwiązania, wyświechtane klisze czy proste w identyfikacji tropy interpretacyjne. Jego najnowsze dzieło wymyka się prostym klasyfikacjom. Wymaga od widza nieustannej pracy intelektualnej. Żeby się o tym przekonać, wystarczy obejrzeć dwa pierwsze odcinki serialu.