Nowe osiągnięcie w dziedzinie literatury. „Kobieta, która chciała zostać zgwałcona” żenuje już samym tytułem
Dyskusja na temat wywoływania niepotrzebnych kontrowersji i epatowania przemocą w literaturze toczy się w polskim Internecie już od dłuższego czasu. Na początku roku w sieci wybuchła wrzawa, której za podpałkę posłużyła książka „Parafil”. Wkrótce odbędzie się premiera kolejnej powieści, której tytuł to zupełnie inny poziom znieczulicy i taniej sensacji. Brzmi on: „Kobieta, która chciała zostać zgwałcona”. Serio.
Czy książka może być jednocześnie nudna i obrzydliwa? Tak Wojciech Chmielarz opisuje kontrowersyjnego „Parafila”
Niewiele debiutujących na rynku kryminałów może liczyć na tak duże zainteresowanie mediów tuż po premierze co opublikowany pod koniec stycznia „Parafil”. Jego autor Bartek Rojny i odpowiedzialny za wydanie powieści Znak nie mogą być jednak do końca zadowoleni z odbioru książki. Dla wielu czytelników „Parafil” stał się bowiem symbolem wszystkiego tego, co kuleje we współczesnej literaturze kryminalnej. Część internautów szczególnie mocno skrytykowała brutalną scenę gwałtu i przemocy z użyciem kuchennej tarki, ale oberwało się też całej książce.
Scena gwałtu, kuchenna tarka, krew i kopanie. Znak „przeprasza” za scenę z książki „Parafil”
Brutalny kryminał „Parafil” opublikowany niedawno nakładem Wydawnictwa Znak wywołał oburzenie części czytelników za sprawą brutalnego opisu gwałtu dokonanego na jednej z bohaterek. Firma oficjalnie przeprosiła urażone osoby, ale jednocześnie mówi o „scenie wyjętej z kontekstu” i wciąż chce wydać następną książkę Bartka Rojnego.
Czytelnicy podzielili się w ocenie kryminału „Parafil”. Poszło o szczegółowy opis przemocy
Literatura od zawsze sięga po kontrowersyjne tematy, w tym również takie jak brutalna przemoc i dewiacje seksualne. Na każdym autorze i autorce ciąży jednak odpowiedzialność, by podejmować takie kwestie z zachowaniem dobrego gustu i szacunku dla sytuacji. W opinii wielu czytelników Bartek Rojny w książce „Parafil” nie dopełnił tego zadania.