„Zaginiona dziewczyna”, ubiegłoroczny hit kinowy w reżyserii Davida Finchera, opowiadał zamkniętą historię. Dla wielu właśnie taki, a nie inny finał filmu nadawał mu odpowiedni wydźwięk. W Hollywood nie ma jednak takiej historii, do której nie dałoby się dorobić sequela.
David Fincher ponownie nie zawodzi. "Zaginiona dziewczyna" - recenzja sPlay
David Fincher to jeden z tych reżyserów, który ma talent do kręcenia jednego hitu za drugim. Wprawna ręka omsknęła mu się jedynie przy „Dziewczynie z tatuażem”, która niestety nie może być traktowana jako satysfakcjonująca adaptacja pierwszej części trylogii „Millenium” Stiega Larssona. Na szczęście o tym jednostkowym wypadku przy pracy możemy już zapomnieć, co dobitnie udowadnia nam najnowszy film Finchera. „Zaginiona dziewczyna”, mroczny thriller na podstawie powieści Gillian Flynn, która została autorką scenariusza filmu, to kino które trzyma w napięciu przez ponad 2 godziny.