Broadchurch nawiedzają duchy z przeszłości. Początek drugiego sezonu pokazuje, że prawdziwe emocje dopiero przed nami
"Broadchurch" to jeden z tych seriali, które głęboko zapadają w pamięć i urzekają niespiesznie rozwijającą się, choć misternie skonstruowaną intrygą. To także serial, którego największym atutem jest klimat. Budowanie napięcia, oddanie nieco mrocznej atmosfery małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, ale tak naprawdę nie wiedzą o sobie prawdy - to wyszło twórcom "Broadchurch" znakomicie. Pierwszy sezon był intensywny, wyczerpujący, widz miał czuć się odpowiedzialny za wydarzenia, których także był świadkiem. Teraz przyszło poznać nam pokłosie chorej sytuacji. Pilot zapowiada, że będzie nie mniej emocjonująco. A może nawet bardziej?

REKLAMA

