REKLAMA

Twórca Crystal Lake odpowie za każdą decyzję. I tak, gadamy o morderstwach

Serialowy prequel kultowych horrorów już na HBO Max. W "Crystal Lake" poznajemy losy Pameli Voorhees, matki Jasona z "Piątku trzynastego". Twórcą i showrunnerem produkcji jest Brad Caleb Kane, z którym rozmawiamy o brutalnych morderstwach. Ale nie tylko.

crystal lake horror hbo max co obejrzeć wywiad
REKLAMA

W morderstwach bije serce "Piątku trzynastego". Skoro mówimy o jego prequelu, nie dało się tego tematu pominąć. Brad Caleb Kane opowiada, jak w "Crystal Lake" próbował odtworzyć magię brutalnych zabójstw znanych z oryginalnej serii. Tłumaczy się też trochę ze zmian w mitologii franczyzy i deklaruje, że jest gotowy rozmawiać z każdym niezadowolonym fanem. Bo sam jest jednym z nich.

REKLAMA
"CRYSTAL LAKE" OBEJRZYSZ NA:

Wywiad z twórcą Crystal Lake

Kiedy słyszę o kolejnym prequelu kultowego horroru, zawsze zastaniawia mnie, dlaczego. Od tego więc zacznijmy. Czy potrzebujemy "Crystal Lake"?

REKLAMA

Nie.

To dlaczego zrobiłeś ten serial?

REKLAMA

Czemu nie?

Dobra odpowiedź.

REKLAMA

Nie no, odpowiem szerzej. Byłem zadziorny, bo kiedy ktoś mnie pyta, czy czegoś naprawdę potrzebujemy, tak właśnie myślę. Nie, właściwie nie potrzebujemy niczego. Ale! Ja tego potrzebowałem. Uwielbiam całą serię "Piątek trzynastego". Pierwszy film do niej należący obejrzałem w kinie, kiedy miałem osiem lat. To była trzecia część, wypuszczona w 3D. Pod wieloma względami był to seans przełomowy. Rozpczął moją fascynację kinem i telewizją, a w konsekwencji uświadomił mi, że chcę związać z nimi swoją przyszłość. Z jednej strony chciałem dorzucić swoją cegiełkę do rozbudowanej już mitologii "Piątku trzynastego", a z drugiej chciałem sprawdzić, czy uda się satysfakcjonująco odpowiedzieć na wszystkie pytania o Pamelę Voorhees. Poznajemy ją w pierwszej odsłonie, ale dopiero w ciągu ostatnich dziesięciu minut. Niewiele się o niej dowiadujemy, a mimo to odgrywa ona ogromną rolę w całej serii. Doszedłem więc do wniosku, że warto przyjrzeć się jej życiu przed wydarzeniami z jedynki. Pokazać jej relację z Jasonem, przez którą poczuła obsesyjną potrzebę, aby wszystkich trzymać z dala od miejsca jego śmierci. W tej opowieści jest mnótwo luk. Nawet jeśli nie potrzebujemy ich wypełniać, bardzo kochamy filmowe uniwersa. Zagłębianie się w nie sprawia nam przyjemność, a w tym wypadku fani od bardzo dawna czekają na cokolwiek ze świata "Piątku trzynastego". Najwyższy czas wreszcie dać im coś nowego.

REKLAMA

O Pameli faktycznie niewiele wiadomo, a mimo to stała się ikoną. Co było trudniejsze: znaleźć nowe rzeczy, które można o niej opowiedzieć, czy pilnowanie się, żeby nie odzierać jej z całej tajemniczości?

Wiesz, proces twórcy jest bardzo tajemniczy. Mniej więcej wiedziałem, co chcę powiedzieć o Pam. Musiałem sporo wymyślić, ale bazowałem na tym, co wiemy o niej z pierwszego filmu. Przeglądałem też stare materiały, które pozostawili wcześniejsi twórcy, w tym ci pierwsi. Przyglądałem się ich pomysłom i intencjom. Na tej podstawie rozwinąłem historię, wyobrażając sobie, jak wyglądało życie Pam i Jasona przed wydarzeniami przedstawionymi w "Piątku trzynastego". Także nie. Nic z tych rzeczy nie było trudne.

REKLAMA

Crystal Lake - jak odtworzyć magię Piątku trzynastego?

To przejdźmy może do tego, co najważniejsze: zabójstw.

Tak, to najlepsza rzecz! (śmiech)

REKLAMA

Dokładnie, bo wiem, że zdecydowałeś się korzystać głównie z efektów praktycznych, co jest ważną częścią dziedzictwa "Piątku trzynastego". Efekty Toma Saviniego do dziś robią wrażenie. Czy czułeś presję, żeby im dorównać?

Nie tyle presję, co odpowiedzialność. Dzisiaj efekty specjalne zazwyczaj robi się cyfrowo, bo to łatwiejsze, tańsze i mniej czasochłonne, szczególnie na planie. Jednak dla mnie i naszego charakteryzatora Davida Presto, było bardzo ważne, aby korzystać niemal wyłącznie z praktycznych efektów specjalnych. Obaj wychowaliśmy się na magazynach typu "Fangoria", "Cinefantastique", "Starlog" i wielu innych, w których pisano o efektach specjalnych w horrorach z lat 70. i 80. Mieliśmy zestawy do charakteryzacji i chodziliśmy do szkoły z zakrwawionymi ołówkami wbitymi w dłonie. Po prostu kochamy takie rzeczy. Chcieliśmy więc sprawić, żeby fani poczuli się, jakby obcowali z tamtymi starymi filmami. Efekty praktyczne sprawiają wrażenie namacalnych. Wyglądają, jakby były na wyciągnięcie ręki. Bo przecież można je dotknąć, one naprawdę znajdują się tuż przed tobą.

REKLAMA

To działa, bo zabójstwa w "Crystal Lake" rzeczywiście sprawiają frajdę. Są brutalne, makabryczne i zabawne. Czy dużo dyskutowaliście, jak powinny wyglądać?

Tak, już na etapie scenariusza dużo rozmawialiśmy o tym, jakie zabójstwa chcemy pokazać, ile krwi ma się polać i tak dalej. Wymyślanie tego sprawiało nam ogromną radochę, ale żeby wszystko działało jak należy, wiedzieliśmy, że te morderstwa muszą wynikać z rozwoju postaci i samej historii. Bardzo nam przez to zależało, żeby miały emocjonalną wagę i dzięki temu silniej oddziaływały na publiczność. Nigdy nie chodziło o zabijanie dla samego zabijania. Chodziło o krwawe akty przemocy, które wynikają z woli przetrwania, są efektem konkretnej żądzy zemsty, albo po prostu popełnione w afekcie, jak na koniec trzeciego odcinka. Pamela jest wtedy doprowadzona do ostateczności. Ktoś na nią naciska, raz za razem, aż w końcu ta nasza bohaterka wybucha i sięga po najbliższe narzędzie zbrodni. Dzięki temu widz rozumie jej motywacje, a nawet czuje z nią więź. Nawet jeśli nie pochwala takiego zachowania i sam nigdy by się na coś takiego zdobył, może spojrzeć na tę scenę i sobie to wytłumaczyć. Pomyśleć sobie: "Rozumiem, jak Pam mogła stracić nad sobą kontrolę, postradać zmysły i zabić".

REKLAMA

Morderstwo w trzecim odcinku wygląda pięknie, jedno z moich ulubionych.

Mi trudno zrobić taki ranking. To tak jakby musieć wybrać swoje ulubione dziecko. Na pewno ekscytująca jest cała, mniej więcej dwudziestominutowa sekwencja pod koniec pierwszego odcinka. Staje się bardzo krwawa i brutalna. Ta akcja z workiem na krew też jest niezła. Zabójstwo z trzeciego epizodu bardzo lubię, bo to był świetny practical. Tam nie ma komputera. Charakteryzacją pokazujemy, jak czyjaś szczęka zostaje dosłownie wyłamana z twarzy. Sporo jest takich rzeczy. Mamy mnóstwo zabójstw. W szóstym odcinku pada jakieś sześć trupów. Jest w czym wybierać, więc na widzów czeka pełno niespodzianek.

Crystal Lake - co zmienia serial?

Jasne jest, że chciałeś złożyć hołd "Piątkowi trzynastego". W "Crystal Lake" mamy nie tylko krwawe, zabawne zabójstwa, ale też mnóstwo easter eggów dla fanów serii. A jednak przy okazji zmieniasz jej mitologię. Zgodnie z filmami, Jason utonął w latach 50., a akcja serialu rozgrywa się w latach 70. Dlaczego zdecydowałeś się na taki zabieg?

REKLAMA

Cóż, są ku temu dwa powody. Po pierwsze, mówiąc zupełnie szczerze, trudno mi było uwierzyć w to, co wynika z oryginalnej chronologii wydarzeń. Jeśli pierwszy film rozgrywa się w 1980 roku, to zgodnie z retconem wprowadzonym w drugiej części Jason utonął 22 lata wcześniej. Mamy więc przyjąć, że przez te 22 lata Jason i jego matka żyli w tym samym lesie, ale nigdy się na siebie nie natknęli? Jakoś nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Dlatego początek lat 70. wydawał mi się odpowiednim momentem. Jason umiera więc w 1971 roku, a rok później Pam, która wciąż jest w żałobie, po raz pierwszy zaczyna podejrzewać, że może on ukrywać się gdzieś w lasach wokół obozu.

Chciałem też, żeby serial podejmował określone tematy, a jego akcja rozgrywała się w dekadzie, z której wywodzą się oryginalne filmy. One powstały na początku lat 80., ale wywodzą się z myślenia lat 70. Początek tej dekady to czas ogromnych przemian społecznych w Stanach Zjednoczonych. Minęły lata 50. i 60., w których dominowały tradycyjne wzorce amerykańskiego życia. Wiesz, chodzi o ten mityczny dobrobyt, przekonanie, że wystarczy się ożenić i osiąść gdzieś na stałe, spełniając swój amerykański sen. W drugiej połowie lat 60. ten sen eksplodował. Rozpoczęła się wojna w Wietnamie, protesty, ruch na rzecz praw obywatelskich, a potem już w kolejnej dekadzie przyszła afera Watergate, na jaw wyszły kłamstwa rządu, więc pojawiła się nieufność wobec instytucji i korporacji. To doprowadziło do głębokiego kryzysu tożsamości. Zaistniał Ruch Rozwoju Ludzkiego Potencjału, sięgało się po kokainę i uciekało w taneczny hedonizm. Panowało przy tym powszechne poczucie marazmu, bo, gdy już wybudziliśmy się z amerykańskiego snu trzeba było ustalić, kim tak naprawdę jesteśmy.

REKLAMA

Te wszystkie wydarzenia bezpośrednio odzwierciedlają losy Pam po stracie Jasona. Wcześniej opiekowała się synem ze specjalnymi potrzebami. W pewnym stopniu ta troska i ochranianie go stanowiły sens jej życia. Po jego śmierci zadaje sobie pytanie: "kim jestem, jeśli nie jestem już matką dziecka, którym musiałam się opiekować, chronić go i pomagać w prowadzeniu możliwie jak najnormalniejszego życia?" Na nowo próbuje odkryć swoją tożsamość, co wpędza ją w szaleństwo.

Czy podczas prac nad serialem było coś, o czym wiedziałeś, że może rozłościć fanów, a i tak postanowiłeś to zrobić?

REKLAMA

Za każdym razem, gdy ingerujesz w mitologię ukochanej franczyzy, ryzykujesz, że rozgniewasz fanów. Jestem pewien, że znalazło się kilka takich rzecz. To są osoby, które mają silne poczucie, że ta franczyza należy do nich. Wiem, bo sam mam takie poczucie. Jestem jednym z tych wieloletnich fanów, którzy oglądali te filmy w kinach, mieli ich książkowe adaptacje, kolekcjonowali zestawy do charakteryzacji i tworzyli efekty specjalne. Dlatego zadbałem, żeby obok tych budzących wątpliwości rozwiązań znalazło się mnóstwo elementów, które sprawią tym ludziom frajdę.

"Crystal Lake" ma być rozrywką, która nie tylko zaangażuje widzów w sposób, w jaki filmy tego nie robiły, ale też przywoła uczucia, jakie im towarzyszyły podczas oglądania kolejnych zabójstw. Chciałem przenieść ich z powrotem do tych czasów, odtworzyć ten dziecięcy zachwyt, jaki przeżywali, gdy po raz pierwszy oglądali "Piątki trzynastego", ale jednocześnie dać im nieco więcej emocji i lepiej zarysowanych postaci.

Jestem gotów rozmawiać z fanami. Powtórzę: sam się do nich zaliczam. Nie mogę zagwarantować, że wszystkim się spodoba, ale jeśli po premierze serialu ktoś będzie niezadowolony, mogę wdać się z nim w dyskusję. Jestem gotów odpowiedzieć za każdą decyzję, jaką podjąłem, bo doskonale wiem, dlaczego je podjąłem.

Obserwuj nas w Google Discover

Więcej o HBO Max poczytasz na Spider's Web:

Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.

REKLAMA
REKLAMA