REKLAMA

Nowy zwiastun Harry'ego Pottera. Co się udało, a co jest wpadką?

Wczorajszy dzień był dla fanów Harry'ego Pottera ważnym momentem - zaprezentowano bowiem zwiastun nowej, serialowej adaptacji pierwszej części serii. Mowa oczywiście o "Kamieniu Filozoficznym", który za kilka miesięcy trafi do HBO Max. W zapowiedzi znalazłem sporo obiecujących rzeczy, ale mam również uwagi.

harry potter zwiastun analiza
REKLAMA

Twórcy serialu wskoczyli na ekstremalnie głęboką wodę - powstaje on zaledwie kilkanaście lat od premiery ostatniego filmu. Nic dziwnego, że wielu sympatyków świata Pottera twierdzi, że jest zdecydowanie za wcześnie, by brać się za te same historie, nawet obiecując poruszenie kwestii, które zostały na wielkim ekranie pominięte. Skoro jednak zdecydowano o pójściu w stronę ponownego spotkania z Harrym, pozostaje nam obserwować, analizować i porównywać. Zdecydowanie jest z czego czerpać. Postanowiłem wyróżnić kilka kwestii, które po obejrzeniu zwiastuna wzmacniają mój optymizm, ale również te, które rozczarowują i nie zadowalają mnie wystarczająco.

Spis treści:

REKLAMA

Harry Potter i Kamień Filozoficzny - co wyszło?

Harry, Ron i Hermiona

W zasadzie od samego początku stoję na stanowisku, że pośród morza zarzutów, jakie z pewnością pojawią się na przestrzeni serialu, wierzę, że ominie ono trójkę głównych bohaterów, którzy na poziomie czysto wizualnym są perfekcyjnie dopasowani do swoich postaci, a zarazem wystarczająco różni od swoich poprzedników. Zwiastun pozwala na spędzenie z każdym z nich chwili. Widzimy Harry'ego, który czuje, że w porównaniu do innych uczniów nic specjalnie nie umie (podoba mi się ten kierunek narracyjny), Hermionę pytającą koleżanki w pociągu o czytanie i Rona, który próbuje otworzyć list z Hogwartu, podczas gdy jego bracia rozrabiają przy stole. Zapowiedź ukazuje też wspólne sceny całej trójki i czuć, że będzie to fajna, mająca ze sobą chemię, paczka dobrych przyjaciół.

Dumbledore

Spośród wielu mniej lub bardziej dyskutowanych wyborów castingowych, ten był raczej najmniej kwestionowany. I dobrze, bo John Lithgow to wulkan charyzmy, znakomity i doświadczony aktor, który zapowiada się na naprawdę dobrego Albusa Dumbledore'a. W zwiastunie widzimy go zaledwie w paru momentach, ale wystarczają one do powyższej refleksji - zwłaszcza ten, gdy dyrektor oficjalnie wita pierwszorocznych w Hogwarcie. Richard Harris udanie spełnił swoje aktorskie zadanie, ale wobec jego wcielenia postaci słynnego czarodzieja, zawsze miałem sporo niedosytu. Biorąc pod uwagę magnetyzm Lithgowa, spodziewam się znacznie bardziej przyciągającej uwagę, a zarazem osadzonej w bardziej "familijnym" klimacie, postaci.

REKLAMA

Świat przedstawiony

Jedno z niewątpliwie najtrudniejszych zadań, które stoi przed twórcami, jest ponowne, skuteczne przeniesienie nas jako widzów do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, wielkiego i imponującego zamku, niejako świątyni magii, w której młodzi bohaterowie kształcą się na czarodziejów. Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko, a biorąc pod uwagę przebłyski pokazane w zwiastunie, twórcy definitywnie nie chcą spocząć na laurach. Mamy nową Wielką Salę, pociąg do Hogwartu, wpadamy na chwilę do Nory, na uczcie po "zaprzysiężeniu" pierwszorocznych jedzenie magicznie wyskakuje, towarzyszymy bohaterom na lekcjach, czy Harry'emu - w quidditchowych zmaganiach. Widać, że wykonano pracę, by pokazać nam sporo, a zarazem nie wszystko, byśmy zrobili się wystarczająco "głodni".

REKLAMA

Harry Potter i Kamień Filozoficzny - co nie wyszło?

Warstwa wizualna

Zarzut jej dotyczący jest, jakby to ująć, dość elastyczny. To znaczy: nie jest tragicznie, ani źle, ale mogłoby być znacznie lepiej. Jasne, na poziomie efektów praktycznych oraz specjalnych z pewnością dokonał się znaczący postęp względem wczesnych lat 2000, kiedy to, mimo klimatu epickości, CGI nieraz zawodziło. W tegorocznym "Kamieniu filozoficznym" mam kilka problemów z tym, co widzę - mówię m.in. o designie Tiary Przydziału, scenie z udziałem herbu Gryffindoru, ale także o dość typowej dla współczesnego streamingu "czystości obrazu", która sprawia, że to, co widzimy, zdaje się być do bólu sterylne. Ten zwiastun jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni (zwłaszcza na poziomie kolorów), ale wciąż jest co poprawiać.

Troll

No i w tym miejscu muszę przejść do tego, co mnie najbardziej odrzuciło. Gdy dowiedziałem się o powstawaniu tego serialu, a jakiś czas później obejrzałem "Kamień Filozoficzny" w kinie, pomyślałem sobie, że jeśli jest co poprawiać, to właśnie na poziomie technicznym. Tymczasem, zwiastun pokazał nam trolla, postać, która, jak pamiętamy z filmu, zostaje wprowadzona do zamku i atakuje Hermionę w damskiej łazience. Niestety, troll z filmu z 2001 roku wygląda o niebo lepiej, niż z serialu z 2026 roku. Potwór, którego widzieliśmy w pierwszej produkcji naprawdę przypominał trolla, był równie głupi co silny i straszny. Nie wiem, co autorzy mieli na myśli w tym wypadku, ale efekt jest paskudny, i to nie w tym sensie, jakiego bym sobie życzył.

REKLAMA

Profesor McGonagall

Przyznaję się do bycia jednym z większych entuzjastów tego castingu - Janet McTeer jest świetną aktorką (polecam "Kaos" tym, którzy jej nie znają), która na papierze wydawała mi się idealną McGonagall, łączącą w sobie powagę, estymę, aurę kogoś, kogo darzy się respektem, a jednocześnie posiadającą w sobie ciepło i empatię. Nie zamierzam nawet porównywać jej do Maggie Smith, bo byłoby to bezcelowe, ale po zwiastunie McTeer (której jest w zapowiedzi naprawdę dużo) jest dla mnie największym rozczarowaniem. Nie ma tragedii, ale nie widzę również jej charyzmy, a aktorska konkurencja (Lithgow, Essiedu, McLaughlin, Stout, Stanton, a nawet Sienna Moosah w roli małej Lavender, jeśli dobrze rozpoznaję) ją przyćmiewa. Liczę, że to się zmieni w serialu.

REKLAMA

Zwiastun "Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego" możecie zobaczyć poniżej:

Premiera serialu jest zaplanowana na 25 grudnia 2026 roku.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA