REKLAMA

Wzrusza, rozpala, zostaje na długo. HBO Max dodało perełkę

HBO Max przyzwyczaiło subskrybentów do wysokiej jakości filmów dodawanych w ramach swojej oferty. Od wczoraj w serwisie można znaleźć prawdziwy rarytas, który opowiada o nieoczywistym romansie i trudzie stawiania emocjonalnych granic.

pillion film hbo max
REKLAMA

Filmowe historie poruszające tematykę uczuć i relacji międzyludzkich często dzielą się na dwa typy: albo serwują intensywne, pełne dynamicznych emocji, szarże, albo wybierają znacznie bardziej wyciszoną, ale i tak potrafiącą wiele ująć, formę. Każda z tych opcji ma swoje zalety i wady. "Pillion", który od wczoraj jest dostępny do obejrzenia na HBO Max, raczej zalicza się do tej drugiej grupy, ale nie sposób odmówić mu świetnie zbudowanego napięcia.

REKLAMA

Pillion już w HBO Max. Ten film was pozamiata

Colin (Harry Melling) to zwyczajny, wciąż mieszkający z rodzicami, młody chłopak, który prowadzi raczej spokojne życie. Jest wyoutowanym i akceptowanym przez rodziców gejem, za dnia częstuje speców od nieprzepisowego parkowania mandatami, wieczorami zaś wraz z grupą śpiewa w lokalnym pubie. Równocześnie doskwiera mu uczuciowa samotność. To ma szansę się zmienić, gdy poznaje Raya (Alexander Skarsgård), przystojnego członka klubu motocyklistów. Mężczyźni nawiązują opartą na dominacji i uległości relację, w trakcie której Colin stopniowo odkrywa swoje uczucia i granice.

Na starcie zaznaczam, że jeśli wśród potencjalnych widzów są osoby, którym przeszkadzają sceny nagości czy seksu, "Pillion" może nie być seansem dla nich, bowiem zawiera znacznie więcej tego typu elementów, niż jego hollywoodzcy kuzyni. W ich rękach temat filmu Harry'ego Lightona mógłby otrzeć się o romantyzację toksycznej relacji, efekciarstwo i bazowanie na stereotypach wobec rzeczywistości związanej ze światem BDSM. Kino niezależne jest jednak znacznie wrażliwsze i uczciwsze, jeśli chodzi o tego typu opowieści, co w tym przypadku się sprawdza. Centrum fabularne i emocjonalne filmu stanowi relacja Colina i Raya. Zwłaszcza mowa tu o perspektywie tego pierwszego, któremu związek z motocyklistą, jakkolwiek mogący wydawać się z zewnątrz dziwny czy niepokojący, jemu pasuje i daje satysfakcję.

Obserwujemy Colina, jak się zmienia, podporządkowuje, dołącza do subkultury z zewnątrz, która odpłaca mu tym samym i włącza go w swoje szeregi. Wsiąka w nowy świat, a obserwowanie, jak się w nim porusza, jest intrygujące. Lighton prowadzi tę historię w sposób całkiem przewrotny, ale zarazem logiczny. Dzięki tej sprawności "Pillion" z empatią i szacunkiem bada granice pomiędzy seksualną fantazją a pragnieniem miłości, ale robi to nie dezawuując znaczenia żadnego z powyższych. Film zarazem nie lukruje ani nie romantyzuje też relacji głównych bohaterów, nie udaje, że to, co ich łączy, jest w 100% zdrowe emocjonalnie.

REKLAMA

Oprócz scenariusza, niezwykle silne w "Pillionie" jest z pewnością aktorstwo. Harry Melling od dawna robi wiele, by przestano dostrzegać w nim Dudleya z serii o Harrym Potterze i robi to świetnie. W "Pillionie" gra rolę życia, wcielając się w niezdarnego, zakłopotanego i niezwykle ujmującego Colina, który odkrywa nie tylko swoje pragnienia, ale również granice. To szczerze poruszająca rola, doskonale kontrastująca z równie znakomitym Skarsgårdem. Szwedzkiemu aktorowi przypadła niemal posągowa kreacja faceta, który wygląda, jakby go rzeźbił sam Michał Anioł. Emanuje przede wszystkim stanowczością, czasami grozą, ale rewelacyjnie wypada także w chwilach, gdy na moment odsłania swoją wrażliwą, czułą stronę. Dynamika między Mellingiem a Skarsgardem jest niesamowita i trzeba zobaczyć ją na własne oczy, by zrozumieć i poczuć.

"Pillion" to film, któremu, poza wyróżnieniem za scenariusz w Cannes i paroma nominacjami do BAFTA, niestety nie było dane znaleźć się w gronie pretendentów do najważniejszych nagród - a szkoda. To dzieło, które trudno zaszufladkować, zakwalifikować do jednego gatunku. Mamy do czynienia z kinem mocno nacechowanym erotycznie, ale jest tu też element coming-of-age, nieraz możemy pomyśleć, że oglądamy komedię, choć przede wszystkim raczej dominuje dramatyczny, refleksyjny, pełen wrażliwości ton. Moim zdaniem na każdym z tych pól, udaje się osiągnąć zamierzony efekt.

"Pillion" jest dostępny do obejrzenia na HBO Max.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Więcej o HBO Max poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA