Heart Of Nowhere słabe, ale wciąż lepsze niż Daft Punk!
Nie łapię o co chodzi z tym całym tym Daft Punkiem. Najpierw Get Lucky jako singiel - co to, przeniosłam się do lat siedemdziesiątych czy jak? Potem cały album, to samo i jeszcze bardziej. Zresztą, dźwięki, których nie da się odtworzyć bez prądu to nie muzyka. Pal licho Daft Punk, mam inny problem ostatnio. Płytę, której nienawidzę, ale której nie mogę przestać słuchać i niedługo chyba popadnę w jakieś szaleństwo.

