Złe filmy dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza to oczywiście twory sensu stricto okropne, męczące i nudne, których oglądanie jest dla widza wręcz bolesne. Do drugiej zaliczymy dzieła, które są złe – głupie, amatorskie czy przesadzone – ale z którymi obcuje się jednak z pewną przyjemnością. W przypadku „Human Centipede” musimy – niestety – mówić o obu tych kategoriach.