REKLAMA

Celebryci idą do więzienia dla rozgłosu. Ten sprytny chwyt to haczyk na widza

Aresztowania na pokaz, reżyserowana odsiadka i medialna drama, która wcale nie jest wynikiem wpadki czy niedopatrzenia - to w show-biznesie recepta na rozgłos. Media nie czekają już na przypadkowe potknięcia celebrytów, a gwiazdy są w stanie posunąć się do wielu rzeczy, by znaleźć się w nagłówkach artykułów i wpisach w mediach społecznościowych. Dają się nawet zamknąć w więzieniu, co w rzeczywistości jest po prostu zainscenizowanych dramatem, który ma na celu przykuć widzów przed ekrany.

artykul wiezienie eksperyment zimbardo celebryci

W erze przebodźcowania w sieci i telewizji do widzów oraz czytelników nie trafiają już spokojne komunikaty, a przegląd najświeższych informacji kończy się przekopywaniem przez masę clickbaitowych nagłówków. Wystarczy jeden kafelek na InstaStory i haczyk jest już łyknięty. Zanim widzowie zorientują się, że ckliwa czy wstrząsająca historia została tak naprawdę zaaranżowana, ich zaangażowanie już dawno zostało zmonetyzowane - właśnie zobaczyli element internetowego spektaklu, który miał zatrzymać ich przed ekranem.

Celebryci chwytają się już niemal wszystkiego, byleby tylko zrobiło się o nich głośno. Są nawet w stanie zainscenizować swoje zatrzymanie albo dać się zamknąć w więzieniu w celach promocyjnych. Choć trudno w to uwierzyć, to właśnie takie skrajne sytuacje mogą posłużyć obecnie jako potężne narzędzie marketingowe. Przykładów jest sporo.

Jak daleko posuwają się producenci, by przykuć widza przed ekranem?

Niedawno Polsat opublikował zajawkę programu "Awantura o kasę", w której Krzysztof Ibisz "włamał się" do studia, by przykleić na kole nową kategorię, a następnie został "aresztowany". Spot był dynamiczny i przyciągnął uwagę właśnie przez kontrowersję i aferę, choć wiadomo było od początku, że jest reżyserowany. Został on jednak zrealizowany w taki sposób, aby widzowie nie przeszli obok niego obojętnie.

Kilka lat temu odbyła się również kampania gry wideo "Prison Simulator", w której wzięli udział polscy celebryci, m.in. kulturysta i aktor Michał "Jaglak" Karmowski czy aktor Michał Waleszczyński. Wspomniana gra jest pierwszoosobową grą symulacyjną, w której gracz wciela się w strażnika więziennego. Musi on pilnować cel, tłumić zamieszki i zaprowadzać porządek w razie konfliktów. W celu wypromowania gry popularne osoby w ramach filmów promocyjnych trafiły za kraty. Prezes zarządu Baked Games wspomniał, że współpraca pomogła jeszcze lepiej zobrazować graczom więzienną rzeczywistość.

Najświeższym przykładem starannie wyreżyserowanej iluzji chaosu, która obecnie walczy o uwagę widzów, jest reality show "Eksperyment: Odsiadka" w CANAL+. Uczestnikami programu są celebryci, wśród nich m.in. Zygmunt Chajzer, Tomasz "Gimper" Działowy, Damian "Stifler" Zduńczyk czy Michał Koterski, którzy trafiają do niedawno zamkniętego zakładu karnego w Bartoszycach. Za kratami prowadzą życie tak jakby byli więźniami - dzielą cele z prawdziwymi byłymi skazańcami, muszą przestrzegać surowych zasad placówki, a ich poczynania są nadzorowane przez doświadczonych strażników więziennych i naczelnika więzienia.

Nietrudno się domyśleć, że format, który miał z założenia wiernie dokumentować życie celebrytów za kratami, spotkał się z krytyką. Widzowie zaczęli bowiem spekulować, że jest on typową ustawką, która ma na celu wyłącznie zaszokowanie widza i zebranie jak największej widowni poprzez celowe podkręcenie niektórych zachowań uczestników programu.

Tego rodzaju programy kręcone są w kontrolowanych warunkach

Warto w tym miejscu przytoczyć jeden z najsłynniejszych eksperymentów więziennych, który został przeprowadzony w sierpniu 1971 roku przez zespół profesora Philipa Zimbardo na Uniwersytecie Stanforda. Zimbardo zebrał 24 młodych mężczyzn, którzy byli zwykłymi przedstawicielami klasy średniej. Zostali oni losowo podzieleni na dwie grupy: jedna, 18-osobowa, pełniła rolę "więźniów", a w drugiej znaleźli się ci, którzy mieli odgrywać role "strażników". Wszyscy zostali poddani badaniom diagnostycznym i testom osobowościowym, aby wyłonić tylko tych, którzy w przeszłości nie mieli zatargów z prawem.

Uczestnicy zostali niespodziewanie "aresztowani", a następnie przetransportowano ich do więzienia. Przeszli oni przez wszystkie procedury takie jak zakucie w kajdanki, pobranie odcisków palców czy wykonanie zdjęć do kartoteki, aby nadać eksperymentowi jak najwięcej realizmu. Sama przestrzeń w więzieniu również została zaaranżowana, tak aby uczestnicy eksperymentu wykonywali te czynności, co prawdziwi osadzeni czy strażnicy. Wszystko miało odbywać się jednak bez użycia przemocy fizycznej, choć w celu zastraszania "więźniów" sięgano po przemoc psychiczną.

W pewnym momencie granica między rzeczywistością a stworzonymi na potrzeby badania warunkami zaczęła się zacierać. "Strażnicy" odzierali "więźniów" z godności, każąc im rozbierać się. "Osadzonym" odbierano łóżka, zmniejszano racje żywnościowe i zamykano w izolatkach, a w międzyczasie jeden z mężczyzn przeszedł nawet załamanie nerwowe. Okazało się przy tym, że niektórzy "więźniowie" wykazywali patologiczne zachowania, tymczasem podejście "strażników" można było opisać jako sadystyczne. Skutkowało to przerwaniem eksperymentu po zaledwie sześciu dniach.

Uważa się jednak, że stanfordzki eksperyment więzienny był sfałszowany - współczesne dowody wskazują na to, że całe przedsięwzięcie było teatralną inscenizacją, która miała potwierdzać z góry założoną tezę. Ponadto naukowcy zauważyli, że projekt Zimbardo nie spełniał podstawowych norm metodologicznych, ponieważ brakowało w nim chociażby grupy kontrolnej i nigdy później udało się powtórzyć tego eksperymentu w podobnych warunkach. Dodatkowo pojawiły się doniesienia, jakoby jeden z więźniów celowo symulował atak histerii, by jak najszybciej opuścić eksperyment, ponieważ chciał uczyć się do egzaminów.

Więzienie stanowi sytuację graniczną w życiu człowieka, dlatego media tak chętnie po ten temat sięgają

Media wiedzą, że temat więzienia fascynuje widzów. Uwięzienie stanowi bowiem sytuację graniczną, ponieważ odziera człowieka z wolności, a czasami również i godności, zmuszając go do przetrwania w trudnych warunkach, nierzadko pełnych przemocy. Ludzie chętnie oglądają programy o takiej tematyce, ponieważ z poziomu swojej wygodnej kanapy mogą w bezpiecznych warunkach i z dystansu obserwować ludzi bez żadnych masek społecznych.

Dobrym przykładem w tym temacie jest fascynacja historiami true crime. Przeciętny człowiek wcale nie bierze pod uwagę, że stanie w samym centrum zbrodni - to dla niego zjawisko zupełnie obce. Nie może też pojąć, że coś mogłoby skłonić kogoś do popełnienia poważnego przestępstwa. W związku z tym, aby zaspokoić swoją ciekawość, słucha podcastów true crime i ogląda programy oraz seriale o tej tematyce. Jest to bowiem o tyle komfortowa sytuacja, że mogą zetknąć się ze złem i spróbować je zrozumieć, będąc jednocześnie w bezpiecznych warunkach.

Biorąc pod uwagę program "Eksperyment: Odsiadka", oglądanie celebrytów, którzy muszą przystosować się do nowych i trudnych warunków jest dla widza bardzo ciekawe. Chodzi tu nie tylko o fakt sytuacji granicznej i ukazanie tego, jak gwiazdy radzą sobie w więziennej rzeczywistości, ale również o to, że następuje tu zamiana ról. Bo oto influencerzy czy osobistości telewizyjne nie mogą skorzystać ani ze swoich pieniędzy, ani ze swoich koneksji, aby poradzić sobie w trudnej sytuacji. Z bogatych i wpływowych ludzi stają się zwykłymi ludźmi, którzy muszą "przetrwać", polegając jedynie na sobie.

Poruszenie tematu więzienia w rozmaitych programach typu reality show, reklamach czy spotach promocyjnych daje zatem pewność, że formatem zainteresuje się większa liczba osób. Widzowie z czystej ciekawości włączą choćby pierwszy odcinek, żeby zobaczyć swoich ulubionych celebrytów w skrajnej sytuacji i z fascynacją obserwować, jak radzą sobie w trudnych i skrajnych warunkach. Być może właśnie dlatego popularne osoby decydują się wywołać skandal, aby tanim kosztem zapewnić sobie rozgłos.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.