Gdy myślę "Will Ferrell", zwykle pierwsze, co przychodzi mi do głowy to kino komediowe mieszanej jakości. Jest on dla mnie jednym z tych aktorów, którzy mnie bawią, ale jednocześnie wiem, że stać ich na znacznie, znacznie więcej. Czy "Hawk" pozwala, by ten potencjał u Ferrella uwolnić? Niespecjalnie.

Netflix nie zawsze załadowuje od razu całe sezony seriali, ostatnimi czasy raczej dawkuje je i dzieli na części. Zdaje się jednak, że osoby decyzyjne serwisu chyba przekonują się coraz bardziej do modelu pt. "od razu cały sezon". Tak zrobiono w przypadku "Domku na prerii", a teraz ten los spotkał "Hawka". Nie byłoby manipulacją nazwanie go autorskim dziełem Willa Ferrella, który w tym projekcie pełni trzy funkcje - twórcy, głównego aktora i producenta wykonawczego. W tej ostatniej roli znalazło się też kilka innych mocnych nazwisk - Rian Johnson, David Gordon Green i Andrew Guest. Czy taki gwiazdozbiór sprawił, że "Hawk" sięgnął nieba?
Hawk - recenzja serialu Netfliksa. Will Ferrell Show
Lonnie Hawkins (Will Ferrell) to legendarny golfista, trzykrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych, były lider światowego rankingu. Innymi słowy: ikona. W trakcie jednego z turniejów, na którym Lonniemu bardzo dobrze idzie, umiera jego caddie, Henry (Keith David). W tym samym czasie syn głównego bohatera, Lance (Jimmy Tatro), idzie w jego ślady. Panowie nie mają raczej najlepszej relacji, a na pewno nie bezinteresownej ze strony Lonniego. Z czasem okazuje się, że będzie ona jeszcze bardziej skomplikowana - mężczyzna bierze bowiem na udział w tym samym turnieju, co Lance. Jeśli Lonnie wygra, oznaczałoby to zdobycie Wielkiego Szlema i jeden z najbardziej niezwykłych powrotów na szczyt w historii sportu.
Od zera do bohatera, z dołka na szczyt - te motywy to praktycznie niezniszczalne fundamenty gatunku kina sportowego. Obserwujemy bohaterów, którzy nie zawsze zasługują na naszą sympatię, ale próbują ją wzbudzić swoją determinacją, niezłomnością w dążeniu do celu, nawet pomimo tego, że potrafią być niezbyt dobrymi ludźmi. Lonnie Hawkins z jednej strony widzi w sobie czempiona, który ma prawo traktować innych z góry oraz podporządkowywać ich własnym zachciankom. Z drugiej strony ciężko powiedzieć, że żyje dobrze - jego domem jest wielki kamper na parkingu przy Wallmarcie, a po stracie współpracownika nie ma tak naprawdę nikogo bliskiego - syn dobrze sobie radzi bez niego, żona czeka, aż podpisze papiery rozwodowe i odda jej pieniądze.
Już na starcie "Hawk" wysyła sygnał: nie będzie łatwo polubić tego gościa.
Serial, mimo humoru, który niekoniecznie podpasuje każdemu, całkiem nieźle spełnia się jako historia o facecie, któremu coraz trudniej przychodzi na myśl wizja, że może być na dnie. Lonnie jest typem bohatera, któremu ciężko współczuć - jest obcesowy, wyniosły, wszystko obróci tak, by przyznać rację sobie samemu. "Hawk" nie idealizuje go, ale również nie demonizuje nadmiernie. Dostrzega pasję do golfa, którą wypełnione jest serce głównego bohatera, ale nie trywializuje też zbytnio błędów, które popełnił w swoim życiu. Nie ucieka od tego, że Lonnie jest żałosny i odpychający przez swoje myślenie wyłącznie o sobie.

Ciekawa w tym kontekście jest zwłaszcza scena w 1. odcinku, kiedy Hawkins ogląda mecz w barze, chwali się wszystkim, że jego syn świetnie sobie radzi, a chwilę później, gdy komentatorzy ich porównują (na niekorzyść Lonniego), chce, by jak najszybciej przełączono kanał. Widzimy wówczas głównego bohatera w niecodziennym stanie - sprawia wrażenie sprowadzonego do narożnika, zagubionego. Jakby miewał przebłyski autentycznych wątpliwości, poczucia, że może otoczenie ma rację, uznając że jego gwiazda już dawno zgasła.
"Hawk" ma takie drobne momenty, którymi udowadnia swoje ambicje i chęć opowiedzenia emocjonalnej historii.
Serial raczej nie skupia się na tym, by jakoś przekonująco wprowadzać widza w świat golfa. Jasne, wchodzimy czasem za kulisy tej dyscypliny, towarzyszymy bohaterom przy treningach na polach, turniejach, ale koniec końców serial dość rzadko próbuje uchwycić "magię" golfa, sprowadzając wszystko do (samo)uwielbienia głównego bohatera i jego pragnienia sukcesu. Nie ma tu jakiejś ciekawej satyry wobec sportu, a wątek Lance'a i wszelkich rytuałów, medytacji czy manifestacji, które uskutecznia, by się przygotować do gry, to już zgrana płyta, komentarz pozbawiony pazura.
Sposób, w jaki napisany jest Lonnie jako sportowiec, na szczęście się broni - mamy do czynienia z gościem, który rzeczywiście jest świetny, gdy ma formę, ale równocześnie ma swoje absurdalne rytuały i momenty paranoiczne, kiedy zachowanie ludzi wokół postrzega jako formę celowego "wjeżdżania mu na psychę". Nie ma chyba dyscypliny, w której nie znalazłby się podobny Hawkinsowi zawodnik - doskonały w trakcie gry, ale zarazem mocno odklejony w innych, pozasportowych aspektach. Humor? W "Hawku" mamy stały zestaw trików Ferrella, częściej niż rzadziej będący na granicy dobrego smaku i mówiąc wprost - kloaczny.
Prawdę powiedziawszy, serial Netfliksa jako komedia spełnia się w najmniejszym stopniu (nie licząc drobnych przebłysków, jedynie starcia matki oraz dziewczyny Lance'a są tu uniwersalnie zabawne).
Może to kwestia lekkiego przegrzania się typu humoru, który reprezentuje Ferrell, może winna jego częstotliwość i zarazem niewielka błyskotliwość, a może to, że gdzieniegdzie zdają się przemykać ambicje do wyjścia z komediowej szufladki. Widać to zwłaszcza w kluczowym dla serialu wątku ojciec-syn. Lance żywi do ojca uzasadnioną pogardę i niechęć, przekuwa wymierzony w niego gniew na sportowe ambicje. Chce go pokonać, dać mu sygnał, że przyszło nowe. Udowodnić Lonniemu, że jest dobry, ale nie dla połechtania własnego ego, czy pragnienia, by go doszczętnie upokorzyć. Wie, że najlepszą zemstą na ojcu będzie uświadomienie mu, że już nie jest tak wielki, jakby chciał, ale też czuje przed nim coś na kształt respektu (nieraz detale w zachowaniu Lance'a sygnalizują nam, że w pewien sposób cieszy się z obecności ojca, wbrew temu co mówi wszystkim wokół). Momenty, w których obaj się "czubią" i rywalizują są jednymi z najciekawszych elementów fabuły.

Z samym Willem Ferrellem jest tak, że mogę go nie uważać za aktora w pełni wykorzystującego swojego możliwości, ale jednak to on jest sercem i duszą tego serialu. Czuć też, że ten seriale jest w jakimś sensie jego "dzieckiem": z jednej strony poddaje krytyce jego zachowajie, ale również stawia go w absolutnym centrum. To nie bohater jest podporządkowany fabule - to fabuła jest podporządkowana bohaterowi, obliczona na jak najwięcej czasu ekranowego dla Lonniego. Ferrell ma w "Hawku" swoje lepsze i gorsze momenty, ale całościowo jest autentyczny i tym wygrywa, nawet, gdy na jego dowcip jedyna właściwa reakcja to "siadaj, wujku".
Drugi plan, co oczywiste, jest dla postaci Lonniego Hawkinsa raczej tłem. Mimo tego postać jego syna, Lance'a, jest mocno wyeksponowana i ma zaskakująco sporo pola do popisu. Każdy, kto oglądał "Modern Family" pamięta, że wcielający się w tę rolę Jimmy Tatro umie w komedię. Tutaj nie ma zbyt wiele miejsca, by to pokazać, bo zostaje obsadzony w roli, która wymaga od niego przede wszystkim powagi, pewnego dramatyzmu i określonej emocji. Znacznie lepiej idzie Fortune Feimster w roli nowej prawej ręki Lonniego, a chemia między nią a Ferrellem jest naturalna i zwyczajnie ujmuje.
"Hawk" jest serialem, który cierpi na problem ogromnego rozkroku. Bywa chaotyczny, marnuje potencjał ciekawych wątków, jest bardziej reklamą golfa niż ciekawym wejściem w świat tego sportu i - jak na dorobek Willa Ferrella - zaskakująco często jest po prostu nieśmieszny. Ma jednak interesujące przebłyski ambicji, jest autentyczny w swojej niezręczności i pozwala dostrzec podwójną naturę głównego bohatera. Nie jest to produkcja, której nieobejrzenie poskutkuje wielką stratą, ale jeśli ktoś szuka niezobowiązującej, krótkiej (odcinków 10, ale każdy po niecałe 30 minut!) rozrywki, znajdzie ją tutaj.
"Hawk" jest już dostępny do obejrzenia na Netfliksie.
Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:
- Netflix pokazał nowości na weekend. Potężna premiera i kultowy film
- Stranger Things wróciło na Netfliksa. Tak, to prawdziwe
- Nowy western pokonał hit Netfliksa. Zrzucił go z 1. miejsca
- Odcinki serialu pauzuję w połowie. Wszystko to dla zdrowia
- Film, który dokonał niemożliwego, wbił na Netfliksa. Szykuje się krwawa uczta
zdjęcie główne: materiały prasowe Netfliksa
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.