REKLAMA

Nowy western pokonał hit Netfliksa. Zrzucił go z 1. miejsca

Oglądalność to jeden z najważniejszych elementów tak naprawdę każdej audiowizualnej treści. Nie inaczej jest w przypadku platform streamingowych, które często zbierają statystyki i - zwłaszcza w przypadku seriali - na tej podstawie podejmują decyzje o kontynuacji bądź jej braku. Przez długi czas na szczycie serialowych rankingów Netfliksa sytuacja była stabilna, jednak teraz mamy nowego lidera, który ani myśli zejść z tronu.

netflix domek na prerii

Na Netfliksie nie ma spokoju. Od czwartku platformę zasila "Hawk", sportowa produkcja z Willem Ferrellem w roli podstarzałego golfisty pragnącego osiągnąć ostatni sukces w karierze. Taka mieszanka jasno sygnalizuje, że gdy mowa o oglądalności, czołowa dziesiątka seriali serwisu może ulec zmianie. Tym bardziej, że sytuacja jest już i tak dość napięta, a popularne tytuły rywalizują ze sobą o uwagę widzów.

Coben kontra western. Zmiana warty na szczycie Netfliksa

"Za wszelką cenę" to najnowszy serial Netfliksa, jeden z wielu opartych na twórczości Harlana Cobena, czołowego współczesnego pisarza. Jak poprzednicy, wpisuje się w pewien klucz, którym podąża fabuła - główny bohater znajduje się w potrzasku i stara się odkryć trudną prawdę o tym, co go dotknęło. W tym przypadku jest nim David Burroughs (Sam Worthington), mężczyzna odsiadujący wyrok za zamordowanie własnego syna. Wkrótce okazuje się, że nie tylko mógł nie zabić swojego dziecka, ale ono może nadal żyć. David, mający trop w tej sprawie, musi wydostać się z więzienia i rozpocząć własne śledztwo.

To właśnie ten serial przez długi okres czasu utrzymywał się na fotelu lidera oglądalności na Netfliksie. Trudno było spodziewać się czegoś innego - thrillery kryminalne z milionem zwrotów akcji i zagadkową historią to dość charakterystyczna płaszczyzna dla twórczości Cobena, a widzowie lubią tego typu rozrywkę. Produkcja z Samem Worthingtonem w roli głównej trafiła do serwisu 18 czerwca i praktycznie przez miesiąc była niepodzielnym dominatorem, który nie miał aż tak mocnej konkurencji, by dać się strącić z piedestału. Do czasu.

Sytuacja zmieniła się tak naprawdę w ubiegłym tygodniu. To wówczas bowiem platforma wzbogaciła się o tytuł, który wykorzystał szansę na przyciągnięcie szerokiej widowni. Mowa oczywiście o "Domku na prerii" - serialu opowiadającym o rodzinie Ingallsów, która rozpoczyna nowe życie na zachodnich ziemiach Stanów Zjednoczonych. Charles (Luke Bracey) i Caroline (Crosby Fitzgerald) wraz z córkami budują tytułowy dom i próbują wieść spokojne, wolne od trosk życie. Nie jest to jednak w pełni możliwe - sytuacja z własnością ich nowej ziemi wciąż jest niepewna, a rodzinna przeszłość daje o sobie znać.

Skąd twierdzenie, że "Domek na prerii" wykorzystał swoją szansę na zdobycie uwagi szerokiej publiczności? To proste. Starsze pokolenia z pewnością pamiętają, że to nie pierwsze serialowe podejście do książek Laury Ingalls Wilder - w latach 1974-84 emitowano bowiem w telewizji serial o tej samej nazwie, uznawany za "oryginalny" serial. To sprawia, że dla odbiorców z tej grupy jest on naturalnym punktem odniesienia, w związku z którym obejrzenie nowego "Domku..." ma formę swego rodzaju sprawdzenia, czy po wielu dekadach da się jeszcze jakoś ciekawie opowiedzieć lub zreinterpretować tę historię.

Istnienie oraz popularność nowego "Domku na prerii" można również tłumaczyć wyraźną w ostatnich latach tendencją, polegającą na powrotach twórczych do westernowego gatunku, od jakiegoś czasu uważanego za zakurzony i przestarzały. Nie ma co się kłócić z tym, że nowe życie tchnęło tu "Yellowstone", które wraz ze wszystkimi swoimi spin-offami wysłało jasny sygnał - western nie umarł, a zapotrzebowanie na tytuły odwołujące się do amerykańskiego "tradycyjnego życia", motywu pogoni za wolnością, wciąż istnieje.

Trudno wykazać jednoznacznie, że Netflix pozazdrościł sukcesu Taylorowi Sheridanowi i Kevinowi Costnerowi, ale jednak wpisał się w trend, który oni tak naprawdę zaczęli. Co prawda zamiast oryginalnego serialu postawiono na nową wersję hitu sprzed lat, ale biorąc pod uwagę jakość tegorocznego "Domku na prerii", uważam, że warto, a wręcz należy to wybaczyć. Mamy nowego serialowego króla, który zdecydowanie nie jest nagi.

Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.