REKLAMA

Ale premiera w HBO Max. Genialna nowość wreszcie bez dodatkowych opłat

W HBO Max wylądował jeden z najlepszych filmów tego roku (no, oficjalną premierę miał w 2025 r., ale do polski zawitał dopiero w tym) - „I swear”. To pierwszy raz, gdy tytuł można obejrzeć w ramach abonamentu, bez dodatkowych opłat. I warto skorzystać z tej opcji.

i swear hbo max nowość
REKLAMA

„I Swear” to brytyjski dramat biograficzny w reżyserii Kirka Jonesa, opowiadający historię Johna Davidsona - Szkota, który jako nastolatek zaczął zmagać się z zespołem Tourette’a.

REKLAMA

Mamy lata 80., więc świadomość dotycząca tego zaburzenia jest niewielka. Nauczyciele traktują zachowanie bohatera jak nieposłuszeństwo, rówieśnicy zaczynają go prześladować, a i najbliżsi nie zawsze wiedzą, jak reagować. John traci poczucie bezpieczeństwa, relacje z innymi ludźmi i możliwość normalnego funkcjonowania.

Kiedy widzimy go ponownie jako dorosłego mężczyznę, sytuacja wcale nie jest łatwiejsza. John nadal zmaga się z objawami, społecznym odrzuceniem i konsekwencjami doświadczeń z młodości. Zmienia się jednak jego otoczenie. Pojawiają się ludzie, którzy nie próbują go naprawiać, uciszać ani zawstydzać. Zaczyna się też powolna droga do zrozumienia samego siebie i znalezienia miejsca w świecie.

REKLAMA

Ważne: Davidson to prawdziwa postać - szkocki aktywista i działacz na rzecz zwiększania świadomości społecznej dotyczącej Tourette’a. Jego historia stała się znana dzięki dokumentowi BBC z 1989 r., a w 2019 r. został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego (MBE).

Najważniejszym punktem odniesienia dla twórców filmu był właśnie dokument od BBC pt. „John's Not Mad”. Kamera towarzyszyła w nim 16-letniemu Davidsonowi, pokazując jego życie z zaburzeniem, które wówczas pozostawało dla większości społeczeństwa zagadką.

REKLAMA

I Swear - co obejrzeć w HBO Max?

Film nie opowiada wyłącznie o chorobie, nie portretuje spektakularnego przezwyciężania przeciwności. Pokazuje również codzienność, relacje rodzinne, samotność, potrzebę bliskości, frustrację i humor. Życie Johna nie składa się wyłącznie z trudnych doświadczeń - potrafi być także uroczo niedorzeczne, zabawne i pełne ciepła. I jest to świetne. Przy okazji film nie sprowadza Tourette’a do charakterystycznych tików i przekleństw. Próbuje dotknąć innych, mniej oczywistych jego aspektów, pokazać bardziej złożony obraz funkcjonowania cierpiącego na tę przypadłość człowieka.

i swear hbo

Całość nie byłaby tak dobra, gdyby nie znakomita kreacja Roberta Aramayo, który przygotowywał się do roli skrupulatnie zgłębiając temat, poznając osobiście Davidsona i jego codzienne doświadczenia. Aktor opiera kreacji na tikach, niekontrolowanych okrzykach i przekleństwach, lecz tworzy pełnokrwistą, wielowymiarową postać - momentami zabawną, rozbrajającą, innym razem bezradną i rozdzierająco samotną, tragiczną. Tymczasem Jones umiejętnie łączy dramat z humorem, nie bojąc się pokazywać absurdalnych sytuacji, ale też nie wykorzystując choroby bohatera jako taniego źródła komizmu. Dzięki temu film potrafi jednocześnie rozśmieszyć, wzruszyć i wprawić w zakłopotanie.

REKLAMA

Jest to jeden z tych feelgoodowych, ciepłych, solidnych, ale i oczywistych obrazów. Jones nie próbuje eksperymentować, a niektóre emocjonalne akcenty są nieco zbyt mocno podkreślone. Nie przekreśla to jednak wartości filmu, który zdecydowanie więcej zyskuje dzięki autentyczności bohatera i sile aktorskiej kreacji, niż traci przez przewidywalność narracji.

Bo tak naprawdę nie jest to wyłącznie opowieść o zespole Tourette’a, lecz o godności, samotności i prawie do bycia sobą. O społeczeństwie, które chętnie deklaruje tolerancję, ale często nie potrafi zaakceptować kogoś, kto zachowuje się inaczej. I wreszcie: o bolesnym życiu z chorobą, niezrozumieniu, stygmatyzacji i próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem. Film podchodzi do tych kwestii ze zrozumieniem - pozwala sobie też na delikatne, ale mile widziane pouczenie. Przypomina bowiem, jak łatwo człowiek zostaje sprowadzony do jednej cechy, której inni nie rozumieją - i jak wiele może zmienić zwykła ludzka życzliwość. Świetna rzecz.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

Tagi:
REKLAMA
REKLAMA