Choć nietrudno odnieść wrażenie, że seriali szpiegowskich w streamingu mamy już nadmiar, część z nich naprawdę się wyróżnia. Z całą pewnością prym wiodą „Kulawe konie” i „Agencja”, okazuje się jednak, że „Black Doves” Netfliksa już po raz drugi również radzi sobie naprawdę świetnie. Serwis znów dowiózł.

O „Black Doves” mówiło się, że jest w nich mniej klimatu Johna le Carré, za to więcej krwi, ciętego humoru i emocjonalej głębi. To wystarczyło, by w grudniu 2024 r. zaskarbić sobie olbrzymie zainteresowanie widzów i bardzo ciepłe reakcje krytyków.
Keira Knightley wciela się w tu Helen Webb, żonę polityka i tajną informatorkę, której partneruje melancholijny zabójca Sam (grany przez Bena Whishawa). Serial dość szybko wypracował własny, charakterystyczny ton - indywidualny charakter, czyli coś, czego lwiej części produkcji nigdy nie udaje się zbudować. Dwuletnia przerwa między sezonami to jednak wystarczająco dużo czasu, by część początkowego entuzjazmu zdążyła opaść. Oczywiste w tym przypadku pytanie brzmi: czy twórca Joe Barton zdołał utrzymać wysoki poziom i zapewnić drugiej odsłonie równie wyrazisty charakter?
Wygląda na to, że... owszem.
Black Doves - opinie o 2. sezonie serialu Netfliksa
2. sezon na start zebrał bardzo dobre recenzje i wykręcił świetny wynik w Rotten Tomatoes (92 proc.). Niektórzy krytycy posuwają się nawet do stwierdzenia, że „Black Doves” należą do ścisłej czołówki telewizyjnych produkcji szpiegowskich. I tak na przykład Nick Schager z The Daily Beast wystawił serialowi wyjątkowo entuzjastyczną ocenę: nazywa go „rzadkim przypadkiem tytułu, który całkowicie unika przestojów, a jego scenariusz jest równie dynamiczny i cięty, co występy aktorów - pełne niuansów i angażujące”.
Inni recenzenci są niemal równie zachwyceni. Amelia Harvey z Nerdspin przyznała drugiemu sezonowi notę A-, pisząc:
Te sześć odcinków można pochłonąć jednym ciągiem. Dynamiczne tempo, cięty dowcip i ogromna dawka humoru - to Netflix w najlepszym wydaniu. Pozostaje mieć nadzieję, że platforma podejmie właściwą decyzję i zapewni nam jeszcze z 10 sezonów Czarnych gołębi.

Carly Lane z Collidera oceniła nową odsłonę na 9/10. Zwróciła uwagę, że choć serial wykorzystuje swój powrót, by znacznie rozbudować świat przedstawiony i historię głównych bohaterów, nie zaniedbuje przy tym charakterystycznego połączenia widowiskowej akcji z czarną komedią.
Matt Maytum z NME wystawił ocenę 4/5 i zauważył, że podczas seansu trzeba wykazać się sporą dozą zawieszenia niewiary. Mimo to, jak podkreślił: „bawimy się fantastycznie, gdy serial wciąga nas w tę niebezpiecznie przyjemną przygodę”.
Jedną z najbardziej entuzjastycznych recenzji opublikował Rodrigo Perez z The Playlist, który przyznał drugiemu sezonowi ocenę A-. Jego zdaniem Joe Barton zachował wszystkie elementy, które wyróżniały pierwszą odsłonę, a jednocześnie podkręcił napięcie i emocjonalną stawkę. Recenzent szczególnie docenia sposób, w jaki twórcy łączą brutalną akcję z ostrym dowcipem i opowieścią o przyjaźni. Zwraca uwagę, że Helen i Sam pozostają sercem serialu, a ich relacja nadaje sens nawet najbardziej absurdalnym wydarzeniom. Chwali też Ambikę Mod, która jako Laila świetnie odnajduje się w komediowej konwencji produkcji. Perez podsumowuje, że przesunięcie bohaterów jeszcze bliżej granicy wytrzymałości sprawia, iż charakterystyczna mieszanka humoru, emocji i szpiegowskich intryg działa jeszcze mocniej.
Liam Mathews z TheWrap również uważa, że drugi sezon jest nawet lepszy od poprzedniego. W jego ocenie „Black Doves” przypominają komiksową wersję kina szpiegowskiego: są stylizowane, pełne przerysowanych postaci, widowiskowej przemocy i błyskotliwych dialogów. Recenzent porównuje ich klimat do połączenia Jamesa Bonda z kinem Quentina Tarantino. Szczególnie dużo miejsca poświęca Knightley i Whishawowi, którzy potrafią wycisnąć szczere emocje z najbardziej absurdalnych okoliczności. Nie wszystko jednak działa równie dobrze. Mathews krytykuje obsadzenie Neve Campbell, której postać uważa za nietrafioną i niewykorzystaną, a także zwraca uwagę na problem wiarygodności: wciąż trudno uwierzyć, że żona brytyjskiego premiera może bez większych przeszkód prowadzić działalność szpiegowską i zabijać ludzi w biały dzień.
Czy nowe „Black Doves” równie bardzo spodobają się publiczności? Opinii jest jeszcze zbyt mało, by wydać werdykt - subskrybenci Netfliksa są jeszcze w trakcie zapoznawania się z nowymi epizodami. Jedno jest niemal pewne: oglądalność będzie wysoka.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- John Wick dostanie nowy film. Czegoś takiego jeszcze nie było
- Znakomity horror ląduje w Polsat Box Go. Nowości na listopad jest więcej
- Off Campus wraca z 2. sezonem. Zaskakująca data premiery
- Nowość znokautowała użytkowników Prime Video. Tracicie życie, jeśli jej nie oglądacie
- Prime Video zapowiada program ze stand-uperami. To będzie roast
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).