REKLAMA

Jason Statham skopie tyłki na Netfliksie. Nowość od reżysera-geniusza

Jason Statham to nie imię i nazwisko, Jason Statham to osobny gatunek kina. Mimo pozornego końca popularności średniego kina kopanego, aktor bardzo dobrze się trzyma, dużo gra i ekscytuje tych, którzy oczekują solidnych walk na wielkim ekranie. Tym razem przyjdzie mu pokazać się na mniejszym ekranie, ale w filmie twórcy, którego bardzo dobrze zna.

jason statham film netflix
REKLAMA

W branży filmowej istnieje pojęcie aktorów charakterystycznych, często obsadzanych w konkretnym, charakterologicznym kluczu. Gdy szuka się człowieka-skały, który niekoniecznie lubi dzielić się swoimi emocjmi ze światem, a zamiast tego brutalnie walczy ze złem niemalże w pojedynkę, trudno o lepszego kandydata do tej roboty, niż Jason Statham. 59-letni Anglik od wielu lat pozostaje synonimem filmowego twardziela, który kopie tyłki przestępcom i odkrywa skomplikowane spiski na szczytach władzy. Mimo powtarzalności, wciąż cieszy się sporą popularnością, co nie uchodzi uwadze dużych graczy także w streamingu.

REKLAMA

Jason Statham w nowym filmie Netfliksa. Spotka się z kumplem

Ostatnie lata są dla Stathama bardzo płodne. Tylko od 2023 roku wystąpił w siedmiu filmach, m.in. "Meg 2", "Szybkich i wściekłych 10", "Fachowcu", czy "Buntowniku". Przed nim kolejne projekty - w styczniu do kin wejdzie "Pszczelarz 2", weźmie również aktywny udział w dość oryginalnie zapowiadającej się komedii "Jason Statham ukradł mój rower" Davida Leitcha, a także thriller "Viva La Madness", w którym będzie współdzielił ekran z Vinniem Jonesem, Jasonem Isaacsem i Benem Fosterem. Dziś wiemy, że do tego grona filmów dołączył kolejny.

Jason Statham - kadr z filmu "Buntownik"

Zgodnie z informacjami podanymi przez World of Reel, Netflix zapowiedział swój najnowszy projekt, zatytułowany "Dogfight". Wiadomo o nim, że będzie "stylowym kinem akcji" z motywem zemsty, poświęconym londyńskiemu półświatkowi przestępczemu. To w zasadzie jedyne fabularne szczegóły, jakie dotychczas poznaliśmy, ale już sam ten punkt wyjściowy oznacza, że osoby stojące za tym filmem chcą nieco podnieść poprzeczkę, pokazać, że Jason Statham oczywiście umie się świetnie bić, ale jest też dobrym aktorem nie tylko w tych momentach.

REKLAMA

Skoro mamy aktora płodnego w sporo ról, to nie było innej możliwości i trzeba było połączyć go z twórcą, który także nie zna słowa "odpoczynek". Za reżyserię "Dogfight" będzie odpowiadać nie kto inny, jak Guy Ritchie - kultowy już brytyjski reżyser, który w ostatnich latach stworzył m.in. "Strefę gangsterów", "Zawodowców", "Fontannę młodości", czy przyszłoroczny "Testament" z udziałem Benedicta Cumerbatcha, Anthony'ego Hopkinsa i Rosamund Pike. Statham i Ritchie znają się jak łyse konie - współpracowali już razem przy sześciu projektach, wśród których szczególnie warto wymienić m.in. "Przekręt" i "Jednego gniewnego człowieka". Ostatni raz panowie razem połączyli siły w "Grze fortuny", a "Dogfight" nie będzie jedynym nowym projektem, w którym są razem - wspomniane "Viva La Madness" to również film, w którym za kamerą stoi Ritchie.

Według informacji portalu, zdjęcia do "Dogfight" mają ruszyć na początku 2027 roku. Nie ma na ten moment żadnej pewnej daty premiery, natomiast moment startu prac nad filmem sugerowałby, że jest szansa na zobaczenie tej produkcji przez subskrybentów najwcześniej pod koniec przyszłego roku. Oczywiście czas pokaże, a osoby mające dostęp na Netfliksa zapewne dostaną ekskluzywny popis umiejętności Jasona Stathama.

REKLAMA
Obserwuj nas w Google Discover

Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA