Jennifer Lawrence to już inna osoba. Ostrzykiwanie twarzy poszło za daleko
Jennifer Lawrence była ostatnim bastionem wyglądu niezbrukanego agresywną medycyną estetyczną. To już przeszłość. Najnowsza sesja zdjęciowa aktorki ujawniła, że również ona poddała się zabiegom, które sprawiły, że wygląda jak zupełnie inna osoba. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom.

Często mówi się, że ktoś po metamorfozie fryzury, zbudowaniu sylwetki czy odejściu od dotychczasowego stylu zmienił się nie do poznania. Niekiedy jest to hiperbola, bo zmiany te nie wpływają aż tak drastycznie na wygląd znajomej osoby - inny kolor włosów, wysmuklona figura czy nawet nieinwazyjne zabiegi medycyny estetycznej nie sprawiają, że danego człowieka nie da się rozpoznać. Tak przynajmniej w większości przypadków działa to w życiu zwykłych ludzi. Jednak Hollywoodzkie gwiazdy, które mają na tym polu wachlarz możliwości, jadą po bandzie. Najświeższym przykładem jest Jennifer Lawrence.
Jennifer Lawrence eksperymentowała z medycyną estetyczną. Zmieniła się nie do poznania
Przeglądając internet przy porannej kawie, trafiłam na nową sesję zdjęciową Lawrence dla serwisu The Cut. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. W tamtej chwili zastanawiałam się, czy ktoś się przypadkiem nie pomylił i podpisał zdjęcie jakiejś nieznanej mi kobiety nazwiskiem Lawrence. Druga opcja była taka, że to wytwór sztucznej inteligencji, bo przecież w tych czasach już w nic w internecie nie można uwierzyć. Zaczęłam zatem kopać dalej. Wpisałam w wyszukiwarkę na X hasło "Jennifer Lawrence" i zorientowałam się, że tę samą sesję udostępniają zweryfikowane profile popularnych serwisów. To nie mogła być pomyłka - ta kobieta to naprawdę Lawrence. Początkowo byłam w szoku, zaraz później ogarnęła mnie rezygnacja, a na koniec uśmiechnęłam się z politowaniem. Okazało się, że sesja powstała w konkretnym celu, ale o tym zaraz.
Skąd wziął się dysonans poznawczy? Na początku mój mózg za nic nie mógł połączyć osoby ze zdjęcia z imieniem i nazwiskiem, którym było opisane. Chwilę później pojawiła się myśl: "Ale jak to Lawrence?". Przecież zawsze była tą aktorką, która w mojej opinii stanowiła ostatni bastion wyglądu niezbrukanego agresywną medycyną estetyczną. Ceniłam nie tylko jej naturalność, ale również piękno, które wynikało z pewności siebie i charakterystycznego poczucia humoru. Sądziłam, że to właśnie ona nie ulegnie pokusie ostrzykiwania swojego ciała i twarzy, zmieniając się w zupełnie inną osobę. Moim zdaniem to właśnie dzięki tej naturalności miała przewagę nad innymi aktorkami. Wyróżniała się. Była inna, charakterystyczna, intrygująca. Teraz wygląda jak co druga aktorka w Hollywood, a wszystko przez wygórowane oczekiwania.
W komentarzach ludzie zwracają uwagę, że Lawrence zmieniła się nie do poznania i że wygląda dużo gorzej niż wcześniej. Z drugiej strony, gdyby zrezygnowała z zabiegów medycyny estetycznej i pokazałaby się po porodzie w nieidealnym ciele, najpewniej dostałaby podobne komentarze. Pomyślałam wtedy: "Don't hate the player, hate the game". Wszystko przez wypowiedź, która pojawiła się na łamach wspomnianego już The Cut. Lawrence powiedziała: "Chcę być seksowną mamą. Chcę, żeby w momencie, gdy zostawiam dziecko w szkole czy przedszkolu, wyglądać na kobietę, która ma wszystko pod kontrolą - nawet jeśli właśnie wstałam z łóżka i w rzeczywistości wcale tak nie jest". Dla takiej kobiety jak Lawrence, która ciągle jest na świeczniku, nie ma miejsca na załamanie. W normalnych sytuacjach życiowych musi wziąć się w garść i wyglądać najlepiej.
Aktorka z pewnością jest wzorem dla wielu osób - młodszych i starszych. Dla mnie była kimś, kto w tej hollywoodzkiej rzeczywistości potrafił zachować normalność. Do czasu. Podejrzewam, że wszystko zmieniło się po drugim porodzie, kiedy jej ciało przestało wyglądać tak jak wcześniej. I poszła za ciosem, że być "seksowną mamą" i wciąż liczyć się w show-biznesie. Lawrence pracuje w końcu wizerunkiem, który daje jej zatrudnienie oraz pieniądze. W tym przypadku moim zdaniem poszła jednak o krok za daleko - co innego subtelnie poprawić swój wygląd, a co innego zmienić się nie do poznania. Mimo to nie winię jej, ponieważ jest ona częścią tej gigantycznej machiny, która mówi, że po dwóch porodach masz mieć piękne, wysmuklone ciało, piersi na swoim miejscu i ani grama cellulitu. Myślę, że mogła się w pewnym momencie przerazić, że jej narzędzie pracy się zmienia. Właściwie to jest mi szczerze przykro z tego powodu.
Wrócę do tego, co miało być później, czyli dlaczego uśmiechnęłam się z politowaniem. Okazało się, że Lawrence zrealizowała tę sesję zdjęciową dla The Cut z konkretnego powodu - aktorka postanowiła wkroczyć w nową branżę i sygnować swoim nazwiskiem produkty do włosów. To właśnie dlatego niedawno założyła konto na Instagramie, przed czym tak bardzo się wcześniej wzbraniała. Dołączyła tym samym do grona gwiazd, które mają swoje kosmetyki, czyli zacznie sprzedawać coś, dzięki czemu inne kobiety będą mogły poczuć się pięknie. Dlaczego akurat produkty do włosów? Tego nie wie sama Lawrence. Po jej wypowiedziach zupełnie nie rozumiem, dlaczego zaangażowała się w ten projekt. Być może chodzi wyłącznie o zysk, choć - jak sama stwierdziła - dla zysku bardziej opłacałoby się jej zaangażować w dużą franczyzę filmową. Trudno mi zaakceptować ruchy aktorki i wydaje mi się, że ona sama się w tym wszystkim pogubiła.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- HBO Max przejmuje potężną serię sci-fi. W idealnym momencie
- Wielkie zaskoczenie w HBO Max. Mocny thriller zrobił furorę
- Widzowie i krytycy pożarli się o ten film. Obejrzysz, nigdy nie zapomnisz
- Jennifer Lawrence szokuje w Zgiń, kochanie. Tego się nie da wyrzucić z pamięci
- Jennifer Lawrence upaliła się na planie "Nie patrz w górę" Netfliksa, żeby... wczuć się w rolę
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.