REKLAMA

Takiej Lalki nawet Netflix nie odważyłby się zrobić. Jest brutalnie

Wrzesień to miesiąc "Lalek". O dwóch na pewno słyszeliście, ale czy wiecie, że do kin wchodzi trzecia? Tylko ta z powieścią Bolesława Prusa ma jeszcze mniej wspólnego niż serial Netfliksa. Ani Stanisława Wokulskiego, ani Izabeli Łęckiej w niej nie zobaczycie.

OCENA :
4/10
lalka horror film recenzja co obejrzeć opinie premiera
REKLAMA

Trudno przecież podejrzewać, że Rod Blackhurst ma jakiekolwiek pojęcie o polskiej powieści pozytywistycznej. To amerykański reżyser, który specjalizuje się w horrorach. Jego "Lalka" (tyt. oryg. "Dolly") nie jest więc melodramatem osadzony w XIX-wiecznych realiach, tylko kinem grozy rozgrywającym się gdzieś w lasach na południu Stanów Zjednoczoncyh. Zubożałą arystokrację zastępują rednecki. Nie ma nawet Wokulskiego uganiającego się za szlachcianką, a jest rosła kobieta w porcelanowej masce, która ugania się za dzieckiem. Dorosłym. Jakimkolwiek.

Bo "Lalka" to opowieść o Macy, która spodziewa się oświadczyn od swojego ukochanego. Drążą ją jednak wątpliwości, czy je przyjąć, bo Chase ma córkę, a ona nie czuje się gotowa na bycie macochą. I zaraz swój strach przed macierzyństwem będzie musiała przepracować za sprawą tytułowej Dolly, która postanawia siłą ją przygarnąć i wychować jak swoje. Przewija ją, gdy się zsika, i na siłę wpycha jej do ust obrzydliwe papki. Do porzygu.

REKLAMA

Lalka - recenzja horroru

"Lalka" nie lubi subtelności. Blackhurst sugeruje to już samą stylówą. W końcu produkcja wygląda jak krewny "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Została nagrana na szesnastomilimetrowej taśmie, żeby sprawiać wrażenie, jakby urwała się z repertuaru grindhouse'ów - kin specjalizujących się w filmach eksploatacji, które przemawiały do widzów językiem seksu i przemocy. W tym też celu twórcy przygaszają chłodne barwy i podbijają te ciemne. Aby tylko krew stała się hipnotyzująco czerwona.

Przemoc. Przemoc jest tym, co w "Lalce" uwodzi najbardziej. Po ekspozycji Chase co prawda często na ekranie nie gości, ale za każdym razem, gdy się pojawia, wywołuje głośne "ugh" swoją zwisającą szczęką. Praktyczne efekty specjalne i charakteryzacja odgrywają kluczową rolę w budowaniu wrażenia, że mamy do czynienia z kinem grozy z lat 70. bądź nawet jeszcze 80. Cudowny oldschoolowy klimat, dzięki któremu aż idzie zachłysnąć się krwią, wypływającą z piersi Dolly, gdy podczas karmienia Macy odgryza jej sutka.

Blackhurst w eksploatacyjnym stylu podkręca przemoc, ale nie serwuje jej na tyle, żeby wynagrodziła powtarzalność. Milcząca Dolly z posturą osoby wrestlerskiej Maksa the Impalera przywodzi na myśl Michaela Myersa i zachowuje się, jakby uciekła z "Dnia matki", w którym podobne jej wyrzutki również stworzyły stworzyły własny kodeks honorowy, moralny i rodzinny. "Lalka" w całości składa się z powidoków znacznie lepszych horrorów - w szczególności slasherów - zmieniając się w ich leniwą imitację.

Choć cała opowieść jest krótka, bo trwa zaledwie 82 minuty, staje się drogą przez mękę. To film zrobiony całkowicie bez polotu. Z miejsca da się przewidzieć, że głos zza ściany proponujący Macy spółkę w walce z Dolly, wcale nie należy do sprzymierzeńca. Bo produkcja potrafi zaskoczyć jedynie nielogicznymi zachowaniami głównej bohaterki, która nie podejmuje próby ucieczki nawet przy niedomkniętych drzwiach. "Lalka" okazuje się przez to uszkodzona i frajdy nie sprawia.

Premiera "Lalki" 30 września w kinach.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Więcej o horrorach poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.

REKLAMA
REKLAMA