REKLAMA

Nowy serial Netfliksa miał wzruszać. Jest zupełnie odwrotnie

"Mapa pragnień" podbija Netfliksa. Serial miał zapewne wzbudzić we mnie wzruszenie, ale ja podczas seansu czułam jedynie znużenie. Coś tutaj ewidentnie poszło nie tak.

mapa pragnien opinia netflix

Serial "Mapa pragnień" to adaptacja powieści hiszpańskiej pisarki Alice Kellen o tym samym tytule. Za przeniesienie historii z kart książki na ekran odpowiedzialna była Isa Sanchez. Trudno powiedzieć, czy to materiał źródłowy był tak nieciekawy, czy to na etapie tworzenia serialu podjęto szereg złych decyzji, ale widzów będzie obchodził winowajca, a efekt końcowy. W tym przypadku jest on mierny i potwornie nudny.

Mapa pragnień - opinia o serialu na Netflix

Greta Alvarez (Alicia Falco) jest w żałobie po śmierci siostry. Mimo że była ona dawczynię szpiku kostnego dla Lucy (Georgina Amorós), która od 18 miesiąca życia zmagała się z białaczką. Przez długi czas Lucy walczyła z chorobą, jednak ostatecznie przegrała tę walkę w wieku 26 lat. Doprowadziło to nie tylko do załamania Grety, ale również jej rodziców, którzy przez całe życie poświęcali swój czas i energię Lucy. Gretą zajmował się natomiast dziadek.

Właściwa akcja zaczyna się w dniu urodzin Lucy. Greta postanawia wówczas udać się do ich ulubionej burgerowni, gdzie nawiązuje rozmowę z nieznajomym chłopakiem. Okazuje się, że jest to Will Tucker (Pablo Alvarez), który przekazuje jej tajemnicze pudełko. Tłumaczy, że Lucy poprosiła go, aby w pierwsze urodziny po jej śmierci przekazać przesyłkę Grecie. W środku znajduje się drewniany przedmiot w kształcie książki z napisem "Mapa pragnień". Zawiera on kilka przegródek z wyzwaniami, które Lucy przygotowała dla swojej siostry. Will ma dopilnować, aby Greta je wszystkie wykonała.

Początkowo Greta nie ma zamiaru tego robić. Ostatecznie jednak odnajduje Willa i decyduje się odzyskać grę. Oczywiście między parą zaczyna iskrzyć, a podróż w kolejne miejsca z listy Lucy zbliża do siebie głównych bohaterów. Bohaterów, których w serialach było już na pęczki - ona zbuntowana i głośna, on tajemniczy i cichy. Nie jest to największy problem tego serialu. Najbardziej irytuje brak solidnej konstrukcji i absurdalne zbiegi okoliczności - Will magicznie znajduje Gretę w burgerowni, Greta magicznie znajduje Willa w barze i nagle postanawiają razem wyruszyć w nieznane. Nie wiedząc o sobie nic. Co z ich życiem? Co z pracą? Czy mogą ot tak porzucić wszystko? Najwyraźniej tak.

"Mapa pragnień" koncentruje się na tym duecie, nie zadając sobie trudu, by zagłębić się w historię postaci drugoplanowych, jak dziadek i matka. Jednocześnie Greta i Will są zbyt płascy, by wycisnąć z nich więcej. Nie da się przez to zbudować wzruszających momentów. Aktorzy odhaczają każdą kolejną scenę ze scenariusza, a twórczyni podaje wszystko na tacy, zamiast wykreować takie sceny, które faktycznie mogłyby spowodować gulę w gardle. Można się na tej produkcji mocno wynudzić.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.