Dziś wiemy, że "Maszyna do zabijania" była najchętniej oglądanym filmem Netfliksa w 2026 roku. Nic dziwnego, że już jakiś czas temu potwierdzono jego kolejną odsłonę. Powrót dzieła z Alanem Ritchsonem w roli głównej stopniowo się zbliża, a teraz poznaliśmy tytuł drugiej części.

Alan Ritchson od kilku lat skutecznie utrzymuje miano jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów ostatnich lat. Kojarzony jest przede wszystkim z kinem akcji, a jego bohaterowie - z niezwykłą zręcznością fizyczną. "Maszyna do zabijania" to kolejny projekt, który Ritchson wziął na swoje barki, m.in. po "Reacherze", który dał mu największą popularność. Tak jak w serialu Prime Video aktor wróci do kultowej roli, tak i "Maszyna do zabijania" doczeka się sequela, w którym znów zobaczymy gwiazdora.
Maszyna do zabijania 2 otrzymała tytuł. Sequel filmu w drodze
81 (Alan Ritchson) to żołnierz, który ma za sobą przeszłość w Afganistanie, gdzie służył razem z bratem. Niestety, ostrzał ze strony wroga zabił wielu, w tym właśnie jego brata. Niedługo przed tą tragedią obaj bohaterowie obiecali sobie, że wspólnie wezmą udział w rekrutacji do elitarnych Rangersów. Dwa lata później, 81 trafia do obozu szkoleniowego wraz z innymi kandydatami, aspirującymi do żołnierskiej elity. Za selekcję i zdecydowanie, kto się do niej nadaje, odpowiadają sierżant Torres (Esai Morales) i major Sheridan (Dennis Quaid). Główny bohater zachodzi wysoko i dostaje się do "finałowego" etapu. W trakcie finałowej misji oddział dowodzony przez 81 zostaje zaatakowany przez tajemniczą maszynę niewiadomego pochodzenia.
"Maszyna do zabijania" jest filmem, któremu może daleko do perfekcji, ale jeszcze dalej do szrotu - główny bohater jest charyzmatyczny, sceny akcji wizualnie dowożą, tempo fabuły jest niezłe. Innymi słowy - jest na co popatrzeć. Tematyka science fiction nie wydaje się sztucznie osadzonym w filmie elementem i sprawdza się jako zagrożenie, którego ludzka siła czy broń nie ma jak łatwo pokonać. Sumując to wszystko, Patrick Hughes, reżyser filmu, zaserwował nam naprawdę solidne kino gatunkowe, które nie oszukuje, że jest przesadnie ambitne, ale wypełnia swoje podstawowe zadania.
Jako, że "Maszyna do zabijania" osiągnęła najlepszy wynik oglądalności spośród wszystkich filmów Netfliksa, zielone światło dla sequela było formalnością. Na ten moment wiadomo, że rozpoczęto prace nad kontynuacją filmu. Dodatkowo, Patrick Hughes, zamieścił na swoim Instagramie wpis ze zdjęciem scenariusza do nowej produkcji. Jak możemy zobaczyć, reżyser tym samym ujawnił nazwę sequela - "War Machines". Biorąc pod uwagę polski przekład, powinniśmy w związku z tym spodziewać się, że znajdziemy film pod tytułem "Maszyny do zabijania". To znakomity wybór - pozbawiony kombinowania, prosty, treściwy i wyznaczający to, co zobaczymy.
Hughes napisał scenariusz "Maszyn do zabijania" wraz z Jamesem Beaufortem, z którym pracował już przy pierwszej części. Budżet sequela ma wynosić od 50 do 100 milionów dolarów - to porównywalny przedział do poprzednika, który kosztował 80 mln. Póki co film jest w fazie produkcji - oznacza to, że na konkrety dotyczące premiery jest jeszcze za wcześnie. Nie ma jednak wątpliwości, że dostaniemy więcej tytułowych maszyn, czyli więcej akcji i więcej wszystkiego. Cóż mogę rzec - ja na to, jak na lato.
Czytaj więcej o Netfliksie na Spider's Web:
- Domek na prerii to nowy western Netfliksa. Recenzja kapitalnego serialu
- Netflix zrobił remake kultowego westernu. Będziecie oglądać jak wasi starzy
- Ile kosztuje Netflix w 2026 roku? Cena, promocje i plany
- Netflix: najlepsze seriale w historii serwisu. TOP 30 świetnych produkcji
- Najlepsze komedie w serwisie Netflix. Wybieramy TOP 25 tytułów
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.