REKLAMA

Kultowa seria horrorów trafiłą na Netfliksa. W tym najlepsza część

Mimo mojej wielkiej miłości do horrorów, seria "Oszukać przeznaczenie" już jakiś czas temu utraciła moją sympatię. Jasne, od samego początku jej prawidła się nie zmieniały, ale im dalej szli twórcy, tym częściej miałem odczucie, że zamiast efektownego, horrorowego kina, dostajemy pozbawione energii i ciekawych postaci historie, a sama seria jedzie już na oparach. Wszystko zmieniło się rok temu, gdy pojawiły się "Więzy krwi" - od dziś obecne w ofercie Netfliksa.

oszukac przeznaczenie film netflix

Z dumą mogę powiedzieć, że prawie jestem rówieśnikiem serii "Oszukać przeznaczenie" - tylko rok młodszy od pierwszego filmu, który na ekrany kin wszedł w 2000 roku. Dotychczas towarzyszyliśmy bohaterom, którzy m.in. lecą samolotem, są w parku rozrywki, biorą udział w karambolu na autostradzie. Zach Lipovsky i Adam Stein uznali jednak, że przeznaczenie nie ma, zgodnie z tytułem piosenki Ich Troje, żadnych granic i nie zamknęli fabuły do jednego miejsca. Wyszło to im na dobre.

Nowy film z serii Oszukać przeznaczenie w Netfliksie. Najlepszy z szóstki

Zanim zostaną nam przedstawieni właściwi bohaterowie, jesteśmy świadkami, gdy Iris (Brec Bassinger) wybiera się na ekskluzywną randkę. Wszystko zdaje się iść po myśli - jej ukochany się oświadcza, a jakby tego było mało, na wieść o ciąży mężczyzna, wbrew temu, co myślała Iris, jest zachwycony i nie może się doczekać wspólnego życia. Radosny wieczór zostaje jednak przerwany, gdy w budynku, w którym przebywają, dochodzi do tragicznego zdarzenia, w którym wszyscy ponoszą śmierć. To właśnie ta historia prześladuje w snach młodą studentkę Stefani (Kaitlyn Santa Juana). Dziewczyna wraca w rodzinne strony, by poznać przyczynę tego stanu. Gdy odkrywa wiszące nad familią fatum, stara się mu zapobiec.

Umówmy się - dotychczas znaczna większość postaci pokazywanych w filmach spod szyldu "Oszukać przeznaczenie", była jedynie żywym mięsem, o którym było wiadomo, że wkrótce zostanie zmielone. Nie dbaliśmy raczej o postacie, bardziej o to, by zobaczyć spektakularne sposoby ich umierania. Twórcy "Więzów krwi" wyszli z założenia, że jedno nie wyklucza drugiego. W pewnym momencie film Lipovsky'ego i Steina przeradza się w swego rodzaju "kino śledcze", w którym wraz z bohaterką próbujemy dociec, kogo śmierć będzie chciała zaatakować w następnej kolejności. Przy tym, postacie nie są tekturowe, dzięki czemu nawet na poziomie minimalnym nas obchodzą (najbardziej główna bohaterka, której pogrążanie się w obłędzie znakomicie pokazała Kaitlyn Santa Juana).

To nigdy nie była seria bardzo głęboka psychologicznie. Miała jednak pewne przebłyski. "Więzy krwi" nie aspirują do tego, by pod tym kątem wybić się na niezależność, natomiast sprawnie rozgrywają temat dziedziczenia traum i oddziaływania własnego stanu na otoczenie. Bohaterowie stoją przed trudnym wyborem: żyć w paraliżującym strachu, czy zaakceptować to, co nadejdzie? Oprócz tych subtelnie przemycanych rozważań, twórcy przede wszystkim stają na wysokości zadania w tym, co tygryski lubią najbardziej - organizowaniu krwawej, spektakularnej i pomysłowej rzeźni.

"Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi" to film, który na papierze zapowiadał się jako niepotrzebna eksploatacja serii, która zdawała się być na wymarciu. Okazało się, że jest inaczej, a w świecie horroru są twórcy, którzy umieją nadać znanym markom nowe życie, jednocześnie szanując dotychczasowy dorobek. To najlepsza część serii, w całej jej historii.

"Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi" dostępne do obejrzenia na Netfliksie od soboty 1 sierpnia. Do serwisu trafiło 6 filmów z serii.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.